Zmarnowany karny, a potem fatalny błąd

Chorzowianin 2018-11-24 | Komentarzy: 0
Chcąc włączyć się jeszcze do walki o awans, piłkarze Ruchu muszą punktować także na wyjazdach. Niestety w Częstochowie nie przerwali złej serii, choć mieli ku temu okazje - najlepszą była "jedenastka". W drugiej połowie pomyłkę Pawło Miahkowa bezlitośnie wykorzystała Skra.
Zmarnowany karny, a potem fatalny błąd

Błąd Pawło Miahkowa (z prawej) okazał się bardzo kosztowny | Fot. Norbert Barczyk/Press Focus

Po raz ostatni w tym roku piłkarze Ruchu zagrali na wyjeździe. Mecz ze Skrą Częstochowa był o tyle nietypowy, że piłkarze rywalizowali na sztucznej murawie. Dla Skry to atut (przed meczem z Ruchem zdobyła u siebie 15 z 22 punktów), dla rywali problem. Jedynie Elana Toruń potrafiła wygrać na Stolzle Arenie.  

Marek Wleciałowski dokonał kilku zmian w składzie. Za pauzującego za czerwoną kartkę Bartłomieja Kulejewskiego na środku obrony zagrał Lukas Duriska, którego z kolei na prawej stronie defensywy zastąpił Tomasz Podgórski. Miejsce "Podgóra" w linii pomocy zajął Bartłomiej Wdowik. Natomiast w ataku - zamiast Wojciecha Kędziory - zobaczyliśmy Piotra Giela.

"Niebiescy" od początku byli aktywniejszą stroną. W pierwszym kwadransie na bramkę Łukasza Krzczuka uderzali Michał Walski i Piotr Giel - obaj niecelnie. Gospodarze starali się odgryźć - dobrą sytuację miał Napora, ale górą był Kamil Lech. Później gra znów przeniosła się pod pole karne zespołu Pawła Ściebury. Strzelali Walski i Giel, lecz Krzczuk popisywał się udanymi interwencjami.

W 34. minucie po uderzeniu Jakuba Kowalskiego piłka odbiła się od ręki jednego z graczy Skry. Sędzia podyktował rzut karny i zapachniało golem dla Ruchu. Podgórski zmylił bramkarza gospodarzy, niestety po jego uderzeniu piłka trafiła w słupek! To drugi zmarnowany przez kapitana Ruchu karny w tym sezonie (wcześniej pomylił się w spotkaniu z Resovią).

Przed przerwą szczęścia próbował jeszcze Giel, ale po jego strzale przewrotką piłka przeleciała nad bramką Skry. Pierwszą połowę chorzowianie kończyli z poczuciem niedosytu.

W drugiej części nasz zespół już nie przeważał. Coraz większe zagrożenie dla defensywy Ruchu zaczęli stanowić Damian Nowak i Piotr Nocoń. Ten drugi w 70. minucie otworzył wynik meczu. Nieszczęście chorzowian zaczęło się od nieodpowiedzialnej straty Pawło Miahkowa. Ukrainiec w okolicach narożnika pola karnego dał sobie odebrać piłkę. Po przechwycie jeden z graczy z Częstochowy podał do Noconia, a ten pokonał Lecha.

Końcówka to uważna gra w obronie częstochowian i nieudolne próby doprowadzenia do wyrównania w wykonaniu "Niebieskich". Skra utrzymała prowadzenie i przeskoczyła Ruch w tabeli (dla przypomnienia: w sierpniu br. zespół ten nie miał nic do powiedzenia na Cichej, przegrywając 0:4).

Zespół Marka Wleciałowskiego zajmuje 11. miejsce z 24 punktami. Trzecia w tabeli Elana Toruń (to ostatnie miejsce premiowane awansem do I ligi) ma o 12 "oczek" więcej. Z kolei przewaga chorzowian nad strefą spadkową to obecnie sześć punktów.

Po raz ostatni w tym roku zobaczymy Ruch w akcji w sobotę, 1 grudnia. Na Cichej zagra z Górnikiem Łęczna. Pierwszy gwizdek o godz. 17.00.

20. kolejka II ligi
Skra Częstochowa - Ruch Chorzów 1:0 (0:0)
Bramka:
Nocoń (70).
Żółte kartki: Obuchowski, Nowak - Obst, Walski, Giel, Kędziora.
Sędziował Marcin Kochanek (Opole).
Skra: Krzczuk - Jurek, Błaszkiewicz, Holik, Obuchowski - Napora, Zalewski (90+2. Ogłaza), Olejnik, Nocoń, Kieca (87. Buławski) - Nowak.
Ruch: Lech - Podgórski, Duriska, Obst, Miahkow (76. Kędziora) - Kowalski (60. Mandrysz), Urbańczyk, Walski, Balicki (64. Bogusz), Wdowik - Giel.

(fab)

Reklama:

Dyskusja:

Polityka plików "cookie"

Nasz serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej informacji można znaleźć w polityce prywatności.