SERWISY:
CHORZOWIANIN ROKU 2011
1 PROCENT
INFORMATOR PACJENTA
PODATKI I FINANSE
PRZEWODNIK GASTRONOMICZNY
TURYSTYKA I REKREACJA
PROMOCJE HANDLOWE
CO PO MATURZE?
PRACA
PÓŁKA Z KSIĄŻKAMI
BUDOWNICTWO
MOTORYZACJA
WSPOMNIENIA I NEKROLOGI
NOWE:
Reklama:
Partnerzy:
CHORZOWIANIN ROKU 2011
1 PROCENT
INFORMATOR PACJENTA
PODATKI I FINANSE
PRZEWODNIK GASTRONOMICZNY
TURYSTYKA I REKREACJA
PROMOCJE HANDLOWE
CO PO MATURZE?
PRACA
PÓŁKA Z KSIĄŻKAMI
BUDOWNICTWO
MOTORYZACJA
WSPOMNIENIA I NEKROLOGI NOWE:
Reklama:
Partnerzy:
Wspomnienia noblisty
Chorzowianin 2011-05-23
|
Komentarzy: 0
Lektura wspomnień Mario Vargasa Llosy - "Jak ryba w wodzie" - wzmacnia przekonanie, że wskazanie literackiej opowieści, w której pisarz nie korzysta z doświadczeń własnej biografii, jest niemal niemożliwe.
Od grudnia 2010 roku jest jednak jedno „ale” mącące powyższe stwierdzenie. To mowa wygłoszona przez pisarza w Sztokholmie, w związku z przyznaniem mu Literackiej Nagrody Nobla. „Wymyślamy fikcje po to, żeby móc przeżyć wiele żywotów, które chcielibyśmy mieć, chociaż mamy zaledwie ten jeden jedyny” – powiedział.
Czy zatem to bohaterowie Vargasa Llosy z kart powieści żyją jego życiem, czy też to on od czasu do czasu zręcznie ubarwia własną biografię doświadczeniami swych bohaterów, mieszając fikcję z rzeczywistością? Zapewne nie dowiemy się tego nigdy.
Pozostaje ufność, że Mario Vargas Llosa jest rzeczywiście szczery w osobistych wyznaniach, którymi dzieli się z czytelnikami na kartach zawierających jego spisane wspomnienia. Czy jednak ma to znaczenie w jego przypadku? Jako artysta ma przecież prawo do kreacji, z której nikomu nie musi się tłumaczyć. Tym bardziej, że nawet jeśli mija się z rzeczywistością, robi to pięknie.
Na literackiego Nobla zasłużył już dawno, od lat był żelaznym kandydatem do tej nagrody, niejednokrotnie ustępując pola twórcom, których wyróżnienie zdawało się nie być tak oczywiste, jak w jego przypadku. A, że byli już w noblowskiej historii kandydaci oczywiści, którzy wyróżnienia nie dożyli, miłośnicy Peruwiańczyka, tym bardziej mogą się cieszyć, że Mario Vargas Llosa - lepiej późno niż wcale - jednak uścisnął dłoń króla Szwecji, zimowego wieczora 10 grudnia 2010 roku... Sam pisarz już chyba nie wierzył, że to się w końcu stanie.
Na polskie wydanie wspomnień Vargasa Llosy, „Jak ryba w wodzie” trzeba było poczekać aż siedemnaście lat. Okazało się jednak, że to dla tej książki był moment najlepszy! Na miesiąc przed jej wejściem na polski rynek ogłoszono przyznanie autorowi literackiego Nobla, a w niespełna trzy tygodnie po premierze odbywała się w Sztokholmie noblowska gala.
Fala zainteresowania pisarzem utrzymywała się więc wciąż w najwyższym punkcie. Możliwość sięgnięcia w takiej chwili po świeżo wydaną autobiografię – niebywałe.

Vargas Llosa opowiada o sobie z dwóch różnych perspektyw, prezentując w rozdziałach nieparzystych wspomnienia z dzieciństwa i młodości, zaś w rozdziałach parzystych czas swego zaangażowania w politykę i przegraną kampanię w wyborach na urząd prezydenta Peru w roku 1990.
Wspomnienia z dzieciństwa rozpoczyna „trzęsienie ziemi” jakim jest usłyszana od matki wiadomość, że jego ojciec wcale nie umarł, jak go przez lata przekonywała. Mało tego – wkrótce go pozna. Dla dziesięciolatka to z pewnością szok. Tym większy, że w rzeczywistości ojciec okazuje się być postacią ani na jotę nie przystającą do wyidealizowanego obrazu, jaki mały Mario zbudował w swej wyobraźni na podstawie starego zdjęcia taty w marynarskim mundurze. A do tego odtąd będzie musiał z nim żyć! Trudne relacje z ojcem są jednym z najistotniejszych wątków wspomnień Mario Vargasa Llosy, który – na przekór swemu rodzicowi – rozpoczął pisarską przygodę.
Krocząc z Mario Vargasem Llosą przez kolejne etapy jego życia poznajemy fakty i doświadczenia, które ukształtowały go jako człowieka, jako pisarza i jako polityka, którym stał się na krótko, powodowany rozczarowaniem wobec sytuacji w rodzinnym Peru, a jak sam tłumaczy – względami moralnymi.
W swej narracji ukrył pisarz smaczki, które z pewnością zaskoczą miłośników jego twórczości – opowiada o inspiracjach dla swych najpopularniejszych powieści, obszernie wspomina związek z własną ciotką (opisany wcześniej w powieści „Ciotka Julia i skryba”), przywołuje „Zielony dom” (który istniał naprawdę!), wspomina zdarzenia jakie dały początek książce „Rozmowa w >Katedrze<” i skarży się, że czas kampanii prezydenckiej nie pozwolił mu napisać nic więcej, ponad „Pochwałę macochy”. Dla tych, którzy wcześniej nie mieli okazji sięgnąć po książki Vargasa Llosy, smaczki te będą z pewnością wystarczającą zachętą do lektury.
Wśród opinii na temat wspomnień peruwiańskiego noblisty, znalazłem i takie, które głoszą, że można przeczytać tę książkę pomijając parzyste, a więc polityczne, rozdziały, jako nużące. Nie zgadzam się z tym zdaniem. Historia politycznego doświadczenia pisarza jest równie wciągająca i barwna – od ograniczającej swobodę Vargasa Llosy konieczności poruszania się wszędzie w otoczeniu coraz liczniejszej ochrony, po sekretną wizytę biskupa Limy w domu pisarza!
- - -
Jak ryba w wodzie
Autor: Mario Vargas Llosa
Tytuł oryginału: El pez en el aqua
Wydawnictwo: Znak , Listopad 2010
Tłumaczenie: Danuta Rycerz
Czytaj także:
Powiesz mi dużo banałów, Ricardito?
Czy zatem to bohaterowie Vargasa Llosy z kart powieści żyją jego życiem, czy też to on od czasu do czasu zręcznie ubarwia własną biografię doświadczeniami swych bohaterów, mieszając fikcję z rzeczywistością? Zapewne nie dowiemy się tego nigdy.
Pozostaje ufność, że Mario Vargas Llosa jest rzeczywiście szczery w osobistych wyznaniach, którymi dzieli się z czytelnikami na kartach zawierających jego spisane wspomnienia. Czy jednak ma to znaczenie w jego przypadku? Jako artysta ma przecież prawo do kreacji, z której nikomu nie musi się tłumaczyć. Tym bardziej, że nawet jeśli mija się z rzeczywistością, robi to pięknie.
Na literackiego Nobla zasłużył już dawno, od lat był żelaznym kandydatem do tej nagrody, niejednokrotnie ustępując pola twórcom, których wyróżnienie zdawało się nie być tak oczywiste, jak w jego przypadku. A, że byli już w noblowskiej historii kandydaci oczywiści, którzy wyróżnienia nie dożyli, miłośnicy Peruwiańczyka, tym bardziej mogą się cieszyć, że Mario Vargas Llosa - lepiej późno niż wcale - jednak uścisnął dłoń króla Szwecji, zimowego wieczora 10 grudnia 2010 roku... Sam pisarz już chyba nie wierzył, że to się w końcu stanie.
Na polskie wydanie wspomnień Vargasa Llosy, „Jak ryba w wodzie” trzeba było poczekać aż siedemnaście lat. Okazało się jednak, że to dla tej książki był moment najlepszy! Na miesiąc przed jej wejściem na polski rynek ogłoszono przyznanie autorowi literackiego Nobla, a w niespełna trzy tygodnie po premierze odbywała się w Sztokholmie noblowska gala.
Fala zainteresowania pisarzem utrzymywała się więc wciąż w najwyższym punkcie. Możliwość sięgnięcia w takiej chwili po świeżo wydaną autobiografię – niebywałe.

Vargas Llosa opowiada o sobie z dwóch różnych perspektyw, prezentując w rozdziałach nieparzystych wspomnienia z dzieciństwa i młodości, zaś w rozdziałach parzystych czas swego zaangażowania w politykę i przegraną kampanię w wyborach na urząd prezydenta Peru w roku 1990.
Wspomnienia z dzieciństwa rozpoczyna „trzęsienie ziemi” jakim jest usłyszana od matki wiadomość, że jego ojciec wcale nie umarł, jak go przez lata przekonywała. Mało tego – wkrótce go pozna. Dla dziesięciolatka to z pewnością szok. Tym większy, że w rzeczywistości ojciec okazuje się być postacią ani na jotę nie przystającą do wyidealizowanego obrazu, jaki mały Mario zbudował w swej wyobraźni na podstawie starego zdjęcia taty w marynarskim mundurze. A do tego odtąd będzie musiał z nim żyć! Trudne relacje z ojcem są jednym z najistotniejszych wątków wspomnień Mario Vargasa Llosy, który – na przekór swemu rodzicowi – rozpoczął pisarską przygodę.
Krocząc z Mario Vargasem Llosą przez kolejne etapy jego życia poznajemy fakty i doświadczenia, które ukształtowały go jako człowieka, jako pisarza i jako polityka, którym stał się na krótko, powodowany rozczarowaniem wobec sytuacji w rodzinnym Peru, a jak sam tłumaczy – względami moralnymi.
W swej narracji ukrył pisarz smaczki, które z pewnością zaskoczą miłośników jego twórczości – opowiada o inspiracjach dla swych najpopularniejszych powieści, obszernie wspomina związek z własną ciotką (opisany wcześniej w powieści „Ciotka Julia i skryba”), przywołuje „Zielony dom” (który istniał naprawdę!), wspomina zdarzenia jakie dały początek książce „Rozmowa w >Katedrze<” i skarży się, że czas kampanii prezydenckiej nie pozwolił mu napisać nic więcej, ponad „Pochwałę macochy”. Dla tych, którzy wcześniej nie mieli okazji sięgnąć po książki Vargasa Llosy, smaczki te będą z pewnością wystarczającą zachętą do lektury.
Wśród opinii na temat wspomnień peruwiańskiego noblisty, znalazłem i takie, które głoszą, że można przeczytać tę książkę pomijając parzyste, a więc polityczne, rozdziały, jako nużące. Nie zgadzam się z tym zdaniem. Historia politycznego doświadczenia pisarza jest równie wciągająca i barwna – od ograniczającej swobodę Vargasa Llosy konieczności poruszania się wszędzie w otoczeniu coraz liczniejszej ochrony, po sekretną wizytę biskupa Limy w domu pisarza!
- - -
Jak ryba w wodzie
Autor: Mario Vargas Llosa
Tytuł oryginału: El pez en el aqua
Wydawnictwo: Znak , Listopad 2010
Tłumaczenie: Danuta Rycerz
Czytaj także:
Powiesz mi dużo banałów, Ricardito?
Krzysztof Knas
Reklama:

Dyskusja: