Wielkanocne obyczaje

Chorzowianin 2010-03-29 | Komentarzy: 0
Palenie Judosza, topienie Marzanny i Marzanioka, chodzenie z goikiem, wielkanocne baby i mazury - to tylko niektóre spośród licznych śląskich tradycji zaprezentowanych podczas organizowanej, już po raz drugi, przez Górnośląski Park Etnograficzny, Wielkanocy na Śląsku.
Wielkanocne obyczaje
- Wielki Tydzień poprzedzo Niedziela Palmowo. Jak o Niedzieli Palmowej mom łosprawiać to i o ślunskiej palmie, musza pedzieć słów kilka. Ślązok jest szporobliwy czyli oszczędny z natury, zatem nie będzie na święta jeszcze palmy kupowoł. Tradycyjna śląska palma jest zrobiona z tego, co było łatwo dostępne czyli m. in.: z gałązek jemioły czy wierzby czerwonej albo kokoczki. Tu wszystko jest przemyślane, nie ma nic przypadkowego. Palma powinna składać się z pięciu bądź siedmiu gałązek, pięciu – bo tyle ran zadano Chrystusowi, siedmiu, gdyż siedem mieczy boleści przebiło serce Matki Boskiej, gdy stała pod krzyżem. W palmie musiało się także znaleźć coś, co miało piki czyli kolce, najczęściej była to dzika róża lub agrest. Palma tradycyjnie przewiązywano, nie sznurkiem, lecz rzemieniem z bicza – o wielkanocnych zwyczajach opowiadał Marek Szołtysek, pisarz i piewca śląskiej kultury.

- Zgodnie z tradycją wszelkie przedświąteczne porządki należało zakończyć w Wielką Środę zwaną także „środą żurową”. Wszelkich brudów i „żurów” należało się pozbyć. Paliło się także szkrobaczki, czyli miotły wykonane z gałązek, którymi wcześniej zamiatano obejście. Palenie owych szkrobaczek było symbolem oczyszczenia, choć niektórzy podają, iż płonące gałęzie symbolizowały pochodnie, z którymi żołnierze przyszli do Ogrójca po Chrystusa.

Skąd nazwa „środa żurowa”? Wielka Środa zwiastowała mający wkrótce nadejść koniec postu. A na Śląsku w owym czasie główny posiłek stanowił żur, który po 40 dniach poszczenia miał prawo się przejeść. W Wielki Czwartek praktykowano obrzęd obmywania twarzy lub stóp. W Wielki Piątek uczęszczano na nabożeństwa pasyjne. W sobotę tradycyjnie święcono pokarmy, w Niedzielę Wielkanocną uczestniczono w rezurekcji, a w Lany Poniedziałek tzw. Śmiergust, tradycyjnie karlusy oblewali frelki wodą – łosparwioł M. Szołtysek.

Palenie Judosza


Judosz to prawie trzymetrowa słomiana kukła, w środku której maszeruje człowiek. Prowadzą ją dwaj halabardnicy. Za nimi maszerują dzieci z kołatkami. Tradycja pochodu z Judoszem kultywowana jest w Skoczowie. W Wielki Piątek ulicami miasta odbywa się uroczysty przemarsz, zakończony paleniem symbolicznej kukły.

- Korzenie tego obyczaju nie są do końca znane. Niektórzy uważają, że został on wprowadzony przez tajemniczych zakonników z Grecji. Inni twierdzą, iż zaadoptowany został dopiero w połowie XIX w. i przywędrował z Moraw za sprawą kupca tekstylnego Rudolfa Fiala. Jeśli dobrze się przyjrzeć tej tradycji, to dojdziemy do wniosku, że jest to zwyczaj staropogański, który przejęło chrześcijaństwo – mówi Robert Orawski, prezes Towarzystwa Miłośników Skoczowa.
Judosz pochodzi od słowa Juda, Juda zaś od judzić, podjudzać. Ukraiński juda to z kolei chochlik, zły duch, nieczysta siła. Bardzo łatwo było tego pogańskiego Judę zamienić na Judasza. A obrzęd palenia we wszystkich niemal kulturach oznacza oczyszczenie – dodaje R. Orawski.

Do skoczowskich tradycji związanych ze Świętami Wielkiej Nocy należy spożywanie tatarczówki, jest to nalewka, sporządzona na bazie korzenia tataraku. Ma charakterystyczny cierpki posmak, wypija się jej zaledwie odrobinę w Wielki Piątek. Jest symbolem piołunu, który podano konającemu na krzyżu Chrystusowi.

Procesja konna w Sudole


Sudoł to najdalej wysunięta na południe dzielnica Raciborza. W Wielkanocny Poniedziałek o godzinnie 13 przed parafialny kościół zajeżdżają konno jeźdźcy, w odświętnych strojach, bryczesach, przepasani wieńcami. Wydarzenie to nie lada, bierze w nim udział około 120 koni. Zwyczaj tej błagalno-dziękczynnej procesji sięga średniowiecza. Uroczysty objazd pól, zawsze w kierunku ze wschodu na zachód, trwa około godziny. Orszak poprzedza krzyż. W procesji biorą udział duchowni. Młodsi jadą konno, starsi - bryczką. - Kiedyś jeźdźcami byli głównie mężczyźni, dzisiaj nie brakuje nam amazonek – śmieje się Antonii Komor, organizator konnej procesji. Zwyczaj ten praktykowany jest także w pobliskich Pietrowicach Wielkich oraz Bieńkowicach.

Witanie wiosny

Tradycja topienia Marzanny na Śląsku sięga XIV wieku. Marzanna to słomiana kukła, przyodziana w rozmaite gałganki i szmaty. Marzaniok to jej męski odpowiednik. Kukła wrzucana jest do rzeki jako symbol odchodzącej zimy. Do wiosennych tradycji zaliczyć można także chodzenie z goikiem czyli zielonymi gałązkami przyozdobionymi kolorową bibułą. Z goikiem po wsi, od chałupy do chałupy, chodziły zazwyczaj dziewczęta, śpiewając przy tym piosnki o wiośnie, w zamian otrzymywały słodycze albo wielkanocne pisanki.

Wielkanocne smakołyki oraz jajka malowane

Podczas zorganizowanej przez Górnośląski Park Etnograficzny imprezy nie mogło zabraknąć wielkanocnych smakołyków. Można było zakosztować tradycyjnych wypieków – bab, mazurków, serników przygotowanych przez gospodynie z Kończyc Małych. – Na Śląsku Cieszyńskim nie ma Wielkanocy bez murzina. Murzin jest to ciasto chlebowe, w które zawija się świeżą wędzonkę, a następnie taką roladę wypieka się w piecu, przepyszne – zachwala wypiek prezes Koła Gospodyń Wiejskich. Nie zabrakło także zagłębiowskich przysmaków a wśród nich, mi in. zupy chrzanowej. Odwiedzający w niedzielę, 21 marca, Skansen mogli wziąć udział także w pokazach kroszonkarskich oraz projekcji filmów red. Wiesława Głowacza.
Magdalena Nowak

Reklama:

Dyskusja: