Ważny gol Luteckiego. Piłkarze Cleareksu z szansami na ME

Chorzowianin 2017-09-12 | Komentarzy: 0
Futsalowa reprezentacja Polski przegrała pierwszy mecz barażowy z Węgrami o udział w mistrzostwach Europy 2018. Na szczęście była to nikła porażka (1:2), która daje nadzieję na odwrócenie losów dwumeczu. W roli głównej w spotkaniu w Miszkolcu wystąpili piłkarze z Chorzowa.
Ważny gol Luteckiego. Piłkarze Cleareksu z szansami na ME

Gol Tomasza Luteckiego sprawia, że Biało-Czerwonym wystarczy w rewanżu z Węgrami zwycięstwo 1:0 | Fot. Marcin Bulanda

Mikołaj Zastawnik, Tomasz Lutecki, Maciej Mizgajski i Robert Gładczak - tę czwórkę z Cleareksu Chorzów powołał na spotkanie z Węgrami selekcjoner kadry Andrzej Bianga. Wszystkich zobaczyliśmy w akcji na parkiecie w Miszkolcu.

Piłkarze Cleareksu na początku spotkania kilka razy przekraczali przepisy. Gładczakowi sędzia pokazał żółtą kartkę, za pociągnięcie za koszulkę Akosa Harnischa. Już po niespełna dziesięciu minutach polski zespół miał na koncie pięć fauli (każdy kolejny oznaczałby przedłużony rzut karny).

W 12. minucie Węgrzy objęli prowadzenie. Po rzucie rożnym nasza drużyna zagapiła się w obronie, a niepilnowany Norbert Horvath wpakował piłkę do siatki.

Polacy toczyli równorzędny bój, oddawali nawet więcej celnych strzałów od rywali. Każdy z graczy z Chorzowa próbował zaskoczyć bramkarza gospodarzy Gyulę Totha.

Na początku drugiej połowy Biało-Czerwoni zostali skrzywdzeni przez arbitrów. Jeden z Węgrów znalazł się sam przed Michałem Kałużą. Chciał go pokonać "podcinką", ale piłka minęła słupek, odbijając się wcześniej od biodra wracającego za akcją Mikołaja Zastawnika.

Jakież było zdziwienie piłkarza Cleareksu, gdy arbiter... pokazał mu żółtą kartkę i podyktował rzut karny dla gospodarzy. Za zagranie ręką, którego nie było! Zoltan Droth skutecznie wykonał stały fragment i Węgrzy prowadzili już 2:0.

Na szczęście od tego momentu inicjatywę przejęła nasza kadra. Bramka kontaktowa wisiała w powietrzu. Bomby z dystansu "odpalał" Mizgajski, ale Toth bronił jak w transie. W końcu jednak węgierski golkiper skapitulował.

To była akcja dwóch graczy Cleareksu. Zastawnik, upadając, zdołał odegrać piłkę do Luteckiego, a ten uderzeniem pod poprzeczkę pokonał Totha.

Biało-Czerwoni mieli jeszcze kilka świetnych okazji, by doprowadzić do remisu. W końcówce dwukrotnie groźnie było pod bramką Kałuży. Polacy przegrali 1:2, ale mają atut w postaci rewanżu we własnej hali - w Koszalinie, 26 września. Wystarczy skromne 1:0, by zagrać na ME w 2018 r. w Słowenii.

Tymczasem już w najbliższą niedzielę (17.09., godz. 18.00) futsalowcy Cleareksu rozegrają pierwszy oficjalny mecz w sezonie 2017/18. W Siemianowicach Śląskich powalczą o Superpuchar z mistrzem kraju Rekordem Bielsko-Biała.

(m)

Reklama:

Dyskusja:

Polityka plików "cookie"

Nasz serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej informacji można znaleźć w polityce prywatności.