Śląski zdał lekkoatletyczny egzamin. Ponad 20 tys. kibiców!

Chorzowianin 2018-06-08 | Komentarzy: 0
Mimo początkowych problemów - ulewy, która storpedowała rozpoczęcie zawodów - pierwszą imprezę lekkoatletyczną na Stadionie Śląskim można uznać za sukces. 64. Orlen Memoriał Janusza Kusocińskiego przyciągnął na trybuny chorzowskiego obiektu 20862 fanów.
Śląski zdał lekkoatletyczny egzamin. Ponad 20 tys. kibiców!

Justyna Święty-Ersetic pokonuje sześciokrotną mistrzynię olimpijską Allyson Felix w biegu na 400 m | Fot. Marcin Bulanda

-  Delikatnie się obawialiśmy, jak memoriał zostanie u nas przyjęty. Teraz możemy odetchnąć z ulgą, że będzie już tylko lepiej. Możemy śmiało mówić o tym, że damy radę zapełnić Stadion Śląski po brzegi przy okazji kolejnych imprez. A już jestem spokojny przy imprezach typu mistrzostwa Europy czy mistrzostwa świata. Trzeba się cieszyć i z frekwencji, i z organizacji, i przede wszystkim z obsady, i z klimatu. Może być pełny stadion i może być cisza. A może być pół stadionu i niesamowita atmosfera - komplementował publiczność zgromadzoną na Stadionie Śląskim minister sportu i turystyki Witold Bańka.

Memoriał Janusza Kusocińskiego był pierwszym lekkoatletycznym mityngiem w zmodernizowanym "Kotle Czarownic". Do Chorzowa został przeniesiony ze Szczecina.

Początek imprezy był dość niecodzienny. O godz. 16.00 na bieżni zaprezentowali się zwycięzcy konkursu firmy Bridgestone, którego patronem była Joanna Jóźwik - Polka specjalizująca się w biegu na 800 m. Laureaci ścigali się na dystansie dwóch okrążeń. Nikt wówczas nie przypuszczał, że… na dłuższy czas będą to jedyni uczestnicy , którzy powalczą na Stadionie Śląskim.

Oto bowiem krótko po rozpoczęciu ceremonii otwarcia, gdy na bieżnię wjechały samochody z największymi gwiazdami Memoriału Janusza Kusocińskiego, w Chorzowie mocno się rozpadało. Lekkoatleci szybko opuścili stadion, a ulewa tylko przybierała na mocy.

W oczekiwaniu na rozpoczęcie zawodów odbyło się oficjalne pożegnanie Tomasza Majewskiego. Dwukrotny mistrz olimpijski w pchnięciu kulą zakończył karierę we wrześniu 2016 r., a obecnie jest wiceprezesem Polskiego Związku Lekkiej Atletyki. Henryk Olszewski, prezes PZLA, podziękował Majewskiemu za 16 lat kariery. - Cieszę się, że teraz razem z wami, jako kibic, będę mógł obserwować zmagania sportowców - powiedział Majewski, który otrzymał szablę.

Opóźnienie wyniosło ok. 45 minut. Pierwszą konkurencją był bieg na 100 m mężczyzn, w którym nie obyło się bez falstartu. Dariusz Kuć za szybko wyszedł z bloków startowych i został wykluczony. "Setkę" wygrał Dominik Kopeć, zawodnik Agrosu Zamość, z rezultatem 10,46 s.

Skok w dal pań to z kolei pierwsza konkurencja techniczna Memoriału. Błyszczeć miała w niej czterokrotna mistrzyni świata Brittney Reese. Amerykanka zapowiadała, że pokona granicę 7 m, ale to jej się nie udało. Z wynikiem 6,87 m zajęła drugie miejsce, o centymetr ustępując Kanadyjce Christabel Nettey.

Wielkich emocji dostarczył kibicom konkurs rzutu młotem. Faworytem był Paweł Fajdek, ale w roli głównej wystąpił inny Polak Wojciech Nowicki. Brązowy medalista MŚ i igrzysk olimpijskich w czwartej serii posłał młot na odległość 80,63, bijąc rekord życiowy. W następnej serii… wyrównał to osiągnięcie. Fajdek też przekroczył 80 m, ale zaledwie o cztery centymetry.

- Koło było fajne, choć mokre. Nie spodziewałem się życiówki. Czułem się dobrze, ale może nie jeszcze na życiówkę. Miłe zaskoczenie i motywacja do dalszej pracy - mówił Nowicki, który był pod wrażeniem publiczności na Stadionie Śląskim. - Fajny doping! Ponad 20 tysięcy? Aż tyle? - dopytywał się z niedowierzaniem.

Zwycięstwa odniosły także dwie zawodniczki ze Śląska. Na 100 m najszybsza okazała się pochodząca z Żor Ewa Swoboda. Gdy jeden z dziennikarzy przypomniał jej, że na tym stadionie kiedyś rekord świata biła Irena Szewińska, sprinterka odparła: - Ale to było dawno temu. Teraz jest nowa historia. Wygrałam dla śląskich kibiców. Dopingowali mnie moi rodzice. Moje dzieci, czyli… moje przyjaciółki. Trenerka, a także mój chłopak Michał - mówiła Swoboda.

Sporą niespodziankę sprawiła Justyna Święty-Ersetic, która w biegu na 400 m na finiszu wyprzedziła sześciokrotną mistrzynię olimpijską Allyson Felix z USA. Zawodniczka z Raciborza uzyskała wynik 51,11, zaledwie o 0,06 s gorszy od rekordu życiowego. - Bardzo się cieszę i Wam dziękuję - mówiła do kibiców tuż po zakończeniu biegu.

Adam Kszczot, polska gwiazda biegu na 800 m, także finiszował w imponującym tempie, wyprzedził kilku rywali, ale Fergusona Roticha z Kenii nie dogonił. Łodzianin zajął 2. miejsce, a przy okazji spełnił obietnicę złożoną w czwartek. - Postaram się o najlepszy wynik w sezonie - zapowiadał. Tak też zrobił, a jego wynik to 1:46:12.

Wielką klasę potwierdzili Andrius Gudzius i Genzebe Dibaba. Litwin wygrał konkurs rzutu dyskiem, ustanawiając rekord życiowy i zarazem najlepszy tegoroczny wynik na świecie - 69,30 m (Piotr Małachowski był czwarty). Etiopka zdeklasowała rywalki w biegu na 1500 m. Jej rezultat (3:56:68) to także numer jeden w tegorocznych tabelach na świecie.

Kapitalne show zafundował kibicom Renaud Lavillenie. Rekordzista świata w skoku o tyczce (6,16 m) rozpoczął rywalizację od wysokości 5,61 m i... dwukrotnie strącił poprzeczkę. Trzecia próba była jednak nienaganna. Francuz zaliczył następnie 5,81, 5,91 m. Atakował 6,01 m, ale bezskutecznie. Lavillenie zdystansował Polaków: Pawła Wojciechowskiego (5,71 m) i Piotra Liska (5,51 m).

Ostatnią konkurencją Memoriału był rzut młotem pań z udziałem m.in. Anity Włodarczyk. W pierwszej serii kapitalnie spisała się Gwen Berry z USA. Próba na odległość 77,78 m dała jej zwycięstwo. Włodarczyk zajęła drugie miejsce z wynikiem 75,52 m.

Kolejną lekkoatletyczną imprezą na Stadionie Śląskim będzie Memoriał Kamili Skolimowskiej - 22 sierpnia 2018 r.

(fab)

Reklama:

Dyskusja:

Polityka plików "cookie"

Nasz serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej informacji można znaleźć w polityce prywatności.