Reklama: Partnerzy:

Rodzic – pierwszy kibic małego sportowca

Chorzowianin 2018-03-13 | Komentarzy: 0
Psychologowie i trenerzy juniorów są zgodni – wpływ rodziców na rozwój i postawę ich pociech na boisku jest nie do przecenienia.
Rodzic – pierwszy kibic małego sportowca

Niestety, w ostatnich latach coraz częściej możemy spotkać się z opiekunami, którzy dają ponieść się emocjom i zapominają, że obserwują zmagania dzieci, a nie zawodowców. Ten trend wspólnymi siłami można jednak odwrócić.

Do końca meczu pozostały dwie minuty. Drużyna w niebieskich strojach prowadzi 2:1, lecz fani rywali nie tracą nadziei. Ich skrzydłowy zbiega do narożnika, próbuje dośrodkować, lecz doskakuje do niego obrońca. „Wciąż mamy szansę, jeszcze rzut rożny” – myśli jeden z kibiców. Jednak dobrze ustawiony arbiter wskazuje, że niebiescy zaczną od własnej bramki. Za linią boczną puszczają nerwy. Niepogodzeni z porażką fani zaczynają krytykować sędziego, słychać pojedyncze nieparlamentarne okrzyki.

– Na boisku dzieci muszą słuchać instrukcji trenerów, okrzyków kolegów z drużyny, a czasami także sędziego. Gdy do tego dołączają się rodzice, których komunikaty często są sprzeczne ze wskazówkami trenerów, dzieci czują się skołowane, a gra zamienia się dla nich w katorgę – zauważa Marcin Adamski, były piłkarz m.in. Zagłębia Lubin i ŁKS-u Łódź, mistrz Austrii i uczestnik Ligi Mistrzów w barwach Rapidu Wiedeń.

Wychowanek Floty Świnoujście prowadzi obecnie w rodzinnym mieście Akademię Baltica, do której uczęszczają dzieci w wieku 5-14 lat. Przykładanie nadmiernej wagi do wyników osiąganych przez dziecko stało się w ostatnich latach problemem na dużą skalę. Nietrudno znaleźć w sieci filmiki z orlików, na których możemy usłyszeć zaprzeczenie idei pozytywnego kibicowania. Wpisujących się w ten negatywny trend opiekunów nazywa się nieoficjalnie „KORowcami”, czyli członkami Komitetu Oszalałych Rodziców.

Jak twierdzi znany psycholog sportu, Paweł Habrat, głównym problemem opisywanego zjawiska jest fakt, że rodzice zwyczajnie zapominają o nadrzędnej wartości, jaką niesie ze sobą zapisanie dziecka do klubu sportowego. A jest nią przede wszystkim jego aktywizacja, pokazanie formy spędzania wolnego czasu będącego alternatywą dla gry na konsoli. Wzorowymi kibicami mogą szczycić się zawodnicy i zawodniczki UKS Olimpii Szczecin.

Żeńskie drużyny szczecińskiego klubu w ostatnich dwóch edycjach turnieju „Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku” docierały do Finału Ogólnopolskiego, gdzie wpierała ich liczna i głośna grupa rodziców oraz znajomych. Od początków tej inicjatywy minęły już ponad dwa lata i nic nie wskazuje, by miało się to szybko skończyć.

– Na każdy wyjazd udaje nam się zebrać w minimum 15-16 osób – mówi nam Grzegorz Rybiński, ojciec jednej z zawodniczek. – Niezależnie, czy chodzi o wyjazdy wojewódzkie czy ogólnopolskie. W minionym roku pojechaliśmy za drużyną nawet na do Danii i Szwecji.

Najważniejsze zasady dobrego rodzica-kibica:

1. Pozwól dziecku bawić się sportem.

2. Nie wywieraj presji wyniku.

3. Współpracuj z trenerem swojej pociechy oraz sędzią zawodów.

4. Rozmawiaj z dzieckiem po treningach i meczach – pomoże Wam to osiągnąć większe porozumienie.

5. Dopinguj tylko pozytywnie.

Reklama:

Dyskusja:

Polityka plików "cookie"

Nasz serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej informacji można znaleźć w polityce prywatności.