Rocha: zrobię wszystko, żeby Ruch wyszedł z kryzysu

Chorzowianin 2017-09-11 | Komentarzy: 0
Argentyński szkoleniowiec Juan Ramon Rocha w poniedziałek został zaprezentowany w roli nowego szkoleniowca „Niebieskich”. 63-latek podkreślił, że znane są mu trudności, z jakimi boryka się Ruch. Lubi jednak wyzwania i chciałby prowadzić chorzowski zespół przez długi czas. Być może nawet do jubileuszu stulecia klubu, w kwietniu 2020 r.
Rocha: zrobię wszystko, żeby Ruch wyszedł z kryzysu

Juan Ramon Rocha i Krzysztof Warzycha | Fot. Chorzowianin.pl INFOSERWIS

Po piątkowej porażce w Grudziądzu (0:1 z Olimpią) - już szóstej w siedmiu spotkaniach - władze Ruchu Chorzów uznały, że konieczne są zmiany w sztabie trenerskim. Co ciekawe, to Krzysztof Warzycha - dotychczasowy trener „Niebieskich” - zaproponował kandydata do prowadzenia zespołu. To Juan Ramon Rocha, który od wielu lat związany jest z Grecją i Panathinaikosem Ateny (najpierw jako zawodnik, a potem trener).

Rocha i Warzycha poznali się w Grecji. „Gucio” występował pod wodzą Argentyńczyka. Teraz będą współpracować, bo Warzycha zostaje w sztabie jako asystent.

Prezes Janusz Paterman tak tłumaczył zmiany w klubie. - Cały czas rozmawiałem z Krzyśkiem. Analizowaliśmy pracę i to, co się działo na boisku. Piłka uczy pokory, weryfikuje pewne pomysły. Trzeba było mieć plan B na wypadek, gdyby coś zaczęło szwankować. Tym planem B jest właśnie trener Rocha. To Krzysztof wymyślił tę kandydaturę. Uznaliśmy, że jeśli trener Rocha zgodzi się popracować z nami, to poprosimy go o współpracę - powiedział Janusz Paterman. - Tego człowieka nie trzeba przedstawiać, ponieważ ma tak bogate CV. To, czego dokonał w swojej karierze piłkarskiej i trenerskiej, świadczy o jego klasie - dodał prezes Ruchu.

Juan Ramon Rocha przyznał, że przed przyjęciem propozycji z Chorzowa rozmawiał przez ok. 15 dni z Krzysztofem Warzychą. Zaskoczył dziennikarzy, mówiąc, że zna Ruch lepiej, niż mogłoby się wszystkim wydawać. - Znam bardzo dobrze ten klub. Pewnie wielu z państwa nie było jeszcze na świecie, gdy ja grałem przeciwko Ruchowi. Czy wiecie, że Ruch grał w Argentynie z Newell’s Old Boys? - pytał.

- Gdy zaczęliśmy rozmowy z Krzysztofem, drużyna nie była na dobrym miejscu. Absolutnie jednak się nie zawahałem. Mam ogromne doświadczenie, jestem trenerem od wielu lat. Uznałem, że chętnie przyjadę i spróbuję pomóc, żebyśmy znaleźli lepszą drogę i lepsze jutro dla drużyny. Widziałem cztery ostatnie mecze Ruchu. Mam pewien plan i wiem, co chciałbym zrobić, żeby drużyna poszła do przodu. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby klub z tego kryzysu wyszedł. To dla mnie na dziś najważniejsze - mówił 63-letni Argentyńczyk.

Rocha podkreślił, że w trudnym momencie Ruch musi być zjednoczony. - Wierzę, że wszyscy, którzy są powiązani z klubem, od prezesa po trenerów i piłkarzy, będą teraz odgrywać ogromną rolę, że będziemy harmonicznie współpracować, by wyciągnąć klub z kryzysu. Cieszę się bardzo, że tu jestem, Znam bardzo dobrze trudności, z jakimi zmaga się Ruch, ale w piłce nożnej nie ma rzeczy nie do zrobienia - kontynuował nowy szkoleniowiec „Niebieskich”.

W ostatnich czterech latach Rocha nie trenował żadnego zespołu. Jak sam przyznał, poświęcił się pracy w akademii piłkarskiej, którą prowadzi w Grecji od 27 lat. Oprócz tego od 2013 r. pracował dla Panathinaikosu w innej roli. - Zajmowałem się oglądaniem różnych piłkarzy. Odbyłem wiele podróży - mówił.

Argentyński szkoleniowiec podpisał w Chorzowie roczny kontrakt, z opcją przedłużenia o kolejny sezon. Pewnym zaskoczeniem były więc jego słowa o długofalowej współpracy z Ruchem.

- Niech nikt nie liczy, że od razu, jak za dotknięciem zaczarowanej różdżki, będzie wszystko super. Przychodzę tu, żeby pomóc klubowi, mam swój styl pracy, ale efektów nie będzie widać jutro. Chciałbym, żeby zaowocowało to za trzy lata - podkreślał Rocha.

Warzycha, który w trakcie konferencji zaczął wyręczać panią tłumacz, zwrócił się do dziennikarzy: - Dlaczego za trzy lata? Doskonale zdajecie sobie sprawę.

Miał na myśli stulecie klubu, które obchodzone będzie w kwietniu 2020 r. Prezes Paterman nie chciał jednak tak daleko wybiegać w przyszłość.

- Odchodzimy od podpisywania kontraktów 2+1, od tych trzech lat, o których mówił pan trener. Pytanie jest jedno: czy będzie się dobrze czuł tu w Polsce? Czy ta atmosfera będzie mu pasowała? Czy to się zazębi? Nie ma sensu dziś mówić, że podpisujemy umowę na trzy lata, bo to ma pewne konsekwencje ekonomiczne. Trener jest człowiekiem honoru. Doszliśmy do wniosku, że jeśli ta współpraca będzie się dobrze układała, to nie ma problemu, żeby po roku podpisać kolejną umowę i zrobić aneks nie o rok, ale o np. trzy lata - wyjaśnił prezes Ruchu.

Debiut Rochy przypadnie na czwartkowe (14.09.) spotkanie derbowe z GKS-em Tychy (godz. 18.00). - Najważniejszy jest zawsze ten najbliższy mecz. Odczuwam dreszczyk emocji, że już za trzy dni czeka mnie debiut. Dla każdego trenera ten pierwszy mecz w nowym klubie jest bardzo ważny - dodał Argentyńczyk.

(m)

Reklama:

Dyskusja:

Polityka plików "cookie"

Nasz serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej informacji można znaleźć w polityce prywatności.