Prezes Cleareksu: jest niedosyt, zabrakło jednej wygranej

Chorzowianin 2018-12-18 | Komentarzy: 0
Tuż za podium pierwszą rundę Futsal Ekstraklasy zakończyła drużyna z Chorzowa. Strata do trzeciego zespołu to zaledwie punkt. - W rundzie rewanżowej na pewno będzie lepiej - podkreśla prezes Cleareksu Andrzej Leszczyński.
Prezes Cleareksu: jest niedosyt, zabrakło jednej wygranej

Mikołaj Zastawnik (przy piłce) zdobył jesienią osiem bramek dla Cleareksu | Fot. Adrian Ślązok

W miniony weekend pięciokrotni mistrzowie Polski rozegrali ostatni w tym roku mecz o punkty Ekstraklasy. Wyjazdowe derby z AZS UŚ Katowice były szalenie emocjonujące. Po golach Adama Wędzonego i Wadima Iwanowa chorzowianie prowadzili do przerwy 2:1. Akademicy wyrównali po przedłużonym rzucie karnym.

Clearex już dwukrotnie w tym sezonie remisował z niżej notowanymi rywalami. Dlatego trener Mirosław Miozga postanowił zagrać va banque. Ściągnął bramkarza i wprowadził do gry "lotnego" Mikołaja Zastawnika. Manewr się powiódł. Na pięć (!) sekund przed syreną Maciej Mizgajski zapewnił naszej drużynie wygraną 3:2.

- Dobra zagrywka trenera, dobre wyczucie sytuacji. Nie ma się co Mirkowi dziwić, wychodzą lata gry na parkiecie. Zaryzykował grę w przewagę, strzeliliśmy bramkę na 3:2, ale w derbach emocje były do końca. Rywal miał jeszcze szansę na wyrównanie - mówi w rozmowie z Chorzowianinem prezes klubu Andrzej Leszczyński.

20 punktów (6 zwycięstw, 2 remisy i 3 porażki), czwarte miejsce w tabeli - to dorobek Cleareksu po rundzie jesiennej. Przed sezonem prezes chorzowskiego klubu był przekonany, że drużyna uplasuje się na koniec roku na podium.

- Mieliśmy w piątek wigilię, podsumowywaliśmy tę pierwszą rundę. Powiem szczerze: każdy ma mały niedosyt. Powinniśmy mieć przynajmniej jedną wygraną więcej. Szkoda głównie meczu z Białymstokiem u siebie. Prowadzimy 3:1 i wyciągamy zespół z dołka. Z całym szacunkiem do rywala, był tego dnia o dwie klasy gorszy od nas, ale wyrównał, a w końcówce nawet mógł wygrać - dodaje Leszczyński.

Do trzeciej drużyny w tabeli (Orzeł Futsal Jelcz-Laskowice) chorzowianie tracą jeden punkt. Do prowadzącego FC Toruń - sześć "oczek". - W rundzie rewanżowej będzie na pewno lepiej - podkreśla prezes Cleareksu.

Ma prawo tak mówić, biorąc pod uwagę to, co działo się w dwóch poprzednich sezonach. Clearex miał słabszy początek i znacznie lepszą drugą część rozgrywek. W obu przypadkach mocny finisz nie wystarczył do zajęcia miejsca na podium (zespół dwa razy zajmował czwarte miejsce). Tym razem strata do trzeciej ekipy jest niewielka, dlatego w chorzowskim klubie wszyscy wierzą, że uda się zdobyć pierwszy od 2008 r. medal mistrzostw Polski.

Kolejny mecz w Ekstraklasie podopieczni Mirosława Miozgi rozegrają 12 stycznia 2019 r. - w hali MORiS z Red Dragons Pniewy. Są żądni rewanżu za niechlubne 0:6 w Wielkopolsce na inaugurację sezonu.

Natomiast w środę, 19 grudnia, Clearex zmierzy się w sparingu z czwartą drużyną grupy południowej I ligi - GKS-em Tychy. Początek o godz. 18 w hali przy ul. Dąbrowskiego.

(fab)

Reklama:

Dyskusja:

Polityka plików "cookie"

Nasz serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej informacji można znaleźć w polityce prywatności.