Powiesz mi dużo banałów, Ricardito?

Chorzowianin 2011-05-24 | Komentarzy: 2
Zagłębiając się w fabułę powieści Mario Vargasa Llosy „Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki” wszyscy zauważają, że to niegrzeczna dziewczynka jest zdolna do wszystkiego. Mało kto dostrzega, że z miłości do niej zdolny do wszystkiego jest raczej grzeczny chłopczyk…
Powiesz mi dużo banałów, Ricardito? Mario Vargas Llosa I Fot. Fiorella Battistini (arch. wydawnictwa Znak)
Czy mi się tylko wydaje, czy jest tak, że te książki Mario Vargasa Llosy, których krytycy nie zaliczają do wybitnych, cieszą się wielkim powodzeniem wśród czytelników?

Gdy ogłoszono, że literacki Nobel 2010 przypadł w udziale właśnie temu pisarzowi, przeczytałem gdzieś, że samymi tylko książkami z lekkiego nurtu, nie zasłużyłby na to wyróżnienie. I chociaż uzasadnienie Komitetu Noblowskiego, w którym stwierdzono, że Mario Vargas Llosa otrzymał nagrodę „za odwzorowanie struktur władzy i stanowcze obrazy indywidualnego oporu, buntu i porażki” mogłoby w istocie na to wskazywać, nie mogę się zgodzić z opinią, że jego „lekkie” książki to zbyt mało na Nobla.

I nigdy nie zrozumiem, dlaczego ktoś wpada na pomysł, by porównywać „Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki” z „Rozmową w >Katedrze<” czy „Świętem kozła”.

„Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki” nie zostały przez krytyków zaliczone do arcydzieł Vargasa Llosy. Jakie ma to znaczenie wobec faktu, że opowiedziana na kartach tej książki historia miłosna niegrzecznej dziewczynki i grzecznego chłopczyka wciąga od pierwszych zdań do tego stopnia, że wkrótce spostrzega się z zaskoczeniem, iż już doczytało się do końca?

Myślę, że wśród z górą stu tysięcy osób, które – w samej tylko Polsce – nabyły już egzemplarz, niewielu jest rozczarowanych. I, że będzie ich niewielu także wśród kolejnych czytelników.



Młody chłopak, Ricardo zdaje się być stracony od pierwszego spotkania z nastoletnią Chilijeczką Lily. Zapatrzony w jej szaleńcze mambo zakochuje się natychmiast i choć trzy razy dostaje kosza, pytając, czy zostanie jego dziewczyną, nie przestaje wierzyć, że w końcu będą parą. Nagle jednak okazuje się, że Lily nie jest Chilijeczką tylko Peruwianeczką. Kłamała jak z nut, a zdemaskowana znikła z horyzontu.

Ricardo jednak nie zapomniał… I nie potrafił ukryć zaskoczenia, gdy po dziesięciu latach spotkał ją znów w Paryżu, dowiadując się, że nie jest już Lily, tylko zmierzającą na Kubę kandydatką na rewolucyjną partyzantkę, przedstawiającą się jako „towarzyszka Arlette”. Gdy po raz czwarty prosi ją wówczas „o chodzenie”, Arlette odpowiada mu tylko „nie trać nadziei”. Gdyby nie zabrakło mu odwagi, może wkrótce byłaby jego żoną. Zamiast tego Arlette znika na Kubie, nie dając długo znać o sobie. Objawia się znów po trzech latach, przedstawiając się tym razem jako madame Robert Arnoux, błyskając obrączką i niezmiennie naigrywając się z banałów zakochanego Ricardita...

Takich spotkań jest w następnych dziesięcioleciach jeszcze kilka. I choć Ricardo z coraz większym uporem obiecuje sobie nie ulegać więcej manipulacjom niegrzecznej dziewczynki, nigdy nie spełnia tej obietnicy, pozostając grzecznym chłopczykiem, bezradnym wobec pochodzącej z Meksyku Mrs. Richardson w Newmarket, Kuriko w Tokio, a wreszcie wobec Lucy Solórzano Cajahuaringa, z którą żeni się w Paryżu, choć wyszła za niego nie z miłości, a tylko po to, by wreszcie – zostając madame Ricardo Somocurcio - zalegalizować dokumenty po długim okresie bigamii i posługiwania się fałszywkami... Związek ten nie przetrwał długo.

W Peru Ricardo poznał prawdziwą tożsamość niegrzecznej dziewczynki, a po rozstaniu spotkał ją jeszcze raz w Madrycie, w dramatycznych okolicznościach, wobec których znowu pozostał bezradny.

„Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki”, wciąż jeszcze najnowsza powieść ubiegłorocznego noblisty na polskim rynku, została przez jednego z krytyków uznana za najzabawniejszą, najbardziej namiętną i wzruszającą ze wszystkich historii, jakie napisał dotąd Mario Vargas Llosa. Jest to też niewątpliwie jedna z najbardziej fascynujących historii miłosnych w literaturze.

Miejsca i czas, w których Ricardito spotyka niegrzeczną dziewczynkę nie są przypadkowe. Łączą się z osobistymi doświadczeniami autora (skąd tu jednak Japonia?!), czasem rewolucji politycznych i obyczajowych... W opinii niektórych to sam Vargas Llosa jest niegrzeczną dziewczynką z kart swej powieści. Inni widzą go w osobie Ricardo, a jeszcze inni śmieją się w głos z obydwu tych domysłów.

Tajemniczości całej historii dodaje dedykacja umieszczona przez autora na wstępie: „X – na
  pamiątkę czasów heroicznych”. Choć dla wielu to słowa skierowane do kobiety, nie brakuje i takich, którzy zgadzają się z opinią pewnego peruwiańskiego prozaika, który stwierdził, że dedykacja dotyczy Gabriela Garcii Marqueza, którego łączyła niegdyś przyjaźń z Vargasem Llosą, zakończona przed laty gwałtownie i któremu swoją historią miłosną Mario Vargas Llosa odpowiada na wcześniejszą powieść...  

- - -

Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki
Autor: Mario Vargas Llosa
Tytuł oryginału: Travesuras de la nina mala
Wydawnictwo: Znak , Wrzesień 2007
Tłumaczenie: Marzena Chrobak
 
Krzysztof Knas

Reklama:

Dyskusja:

~Maga

2011-05-24 15:28:00

Gdzie jest taki Ricardito? Wiele bym dala za spotkanie takiego męzczyzny! Jakby ktos miał namiar, to ja poprosze. Świetna książka!!!!

~el

2011-09-28 16:01:49

Przychodzi mi do głowy a propos Japonii i Llosy jedno skojarzenie - Alberto Fujimori. Biorąc pod uwagę, że Mario przegrał z nim w wyborach w 1990 r., a książka została wydana w 2006, może coś w tym jest? Jak się teraz zastanowię, to może ta Peruwianeczka, wykorzystywana przez Kubę, przez Japończyka, tak niewierna, niewdzięczna i figlarna, bardziej przypomina ojczyznę pisarza niż nam się wszystkim zdaje?? :)