Pechowe shoot-outy. Masłowska nie zdobędzie medalu MŚ

Chorzowianin 2018-07-28 | Komentarzy: 0
Polki stoczyły bardzo zacięty bój z Norweżkami w ćwierćfinale mistrzostw świata w piłce ręcznej plażowej. Decydowały tzw. shoot-outy, czyli akcje sam na sam z bramkarką. Katarzyna Masłowska się nie pomyliła, gorzej poszło jej koleżankom. Nasza kadra zagra w niedzielę o 5. miejsce - z Danią.
Pechowe shoot-outy. Masłowska nie zdobędzie medalu MŚ

Po porażce w ćwierćfinale MŚ Polki powalczą o piąte miejsce na świecie | Fot. Marcin Bulanda

- Piłka ręczna plażowa to sport nieobliczalny. Można pierwszego seta wygrać bardzo wysoko, ale drugiego przegrać. A shoot outy, czyli te rzuty karne (rozgrywane przy remisie 1:1 w setach - przyp. red.), to loteria. Tam każdy może wygrać z każdym - mówiła nam przed rozpoczęciem mistrzostw świata w Rosji Katarzyna Masłowska, kapitan reprezentacji Polski, na co dzień szczypiornistka KPR Ruch Chorzów.

Czytaj także: Masłowska zaczyna walkę na MŚ w Rosji. Pomści piłkarzy?

Według tego scenariusza rozgrywany był sobotni ćwierćfinał mistrzostw świata w Kazaniu. Polki trafiły na Norweżki. Był to zarazem rewanż za finał ubiegłorocznych mistrzostw Europy w Zagrzebiu (lepsze były wówczas piłkarki ze Skandynawii, które zwyciężyły 2:0 w setach).

Tym razem Polki rozpoczęły bardzo dobrze. Uważnie w defensywie, gdzie kilka razy skutecznymi interwencjami popisała się Natalia Krupa, była bramkarka Ruchu. Z kolei Masłowska zanotowała w ważnym momencie przechwyt. W końcówce trwającego 10 minut seta nasza drużyna utrzymała minimalną przewagę, zwyciężając 17:16.

Biało-Czerwonym potrzebny był jeszcze jeden wygrany set, by zameldować się w najlepszej czwórce na świecie. Niestety po zmianie stron oglądaliśmy zupełnie inne spotkanie. W drugim secie zdecydowanie lepiej poczynały sobie Norweżki, zwyciężając aż 24:9.

Decydowały więc shoot-outy (akcje sam na sam z bramkarką). Nasza drużyna tylko raz we wcześniejszych sześciu meczach miała okazję do takiej konfrontacji (i uległa wówczas Paragwajowi).

Jako druga w naszym zespole rzucała Katarzyna Masłowska. Pewnie pokonała bramkarkę Norwegii, doprowadzając do remisu 2:2 (wcześniej pomyliła się pierwsza nasza zawodniczka). Niestety w kolejnych trzech seriach Polki trafiły tylko raz. Za to rywalki tylko raz nie zdołały umieścić piłki w naszej siatce. Norweżka wyznaczona jako piąta nie musiała już wychodzić na boisko, bo jej drużyna zwyciężyła 6:4.

Biało-Czerwonym pozostała więc gra o miejsca 5-8. W sobotę pokonały Paragwaj 2:0 (13:12, 19:16), rewanżując się za porażkę w rundzie głównej. Podopieczne Marka Karpińskiego zakończą turniej w Kazaniu spotkaniem o piąte miejsce - z Danią (niedziela, godz. 10.30).

(m)

Reklama:

Dyskusja:

Polityka plików "cookie"

Nasz serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej informacji można znaleźć w polityce prywatności.