Przyjaciele zwierzaków

Chorzowianin 2010-08-30 | Komentarzy: 0
- Jeśli uratujemy jednego psa, nie uratujemy świata, ale możemy uratować świat dla tego jednego psa – mówi Janusz Rubisz, wolontariusz „Greenpeace Polska”. W sobotę 21 sierpnia na łące obok popularnego „kapelusza” w Wojewódzkim Parku Kultury i Wypoczynku odbył się piknik fundacji „Przyjaciele dla zwierząt”.
- Piknik ze zwierzakami organizujemy już po raz drugi. Ma przestrzec nas przed problemami zwierząt. Spotykamy się czasami z okrutnym traktowaniem zwierząt. Dużo ludzi porzuca je, maltretuje, bądź przeznacza na nielegalne walki zwierząt. Ta impreza ma zwrócić na to uwagę – mówi Oliwia Matyja, prezes fundacji „Przyjaciele dla zwierząt”.

W parku można było dowiedzieć się jak pomóc fundacji, zobaczyć rasowe psy, którymi zajmują się sprawdzeni hodowcy, dowiedzieć się szczegółów o pielęgnacji psów, a nawet zaadoptować psa. - Dziś odbywa się jednorazowa impreza. To nei znaczy, że na tym poprzestajemy. Pracujemy ciężko przez cały rok. Współpracujemy ze szkołami. Tam uczulamy najmłodszych, jak dobrze obchodzić się ze zwierzakami – relacjonuje O. Mateja.

Mirosław Dobrowolski z Wyr pod Mikołowem w latach młodzieńczych miał zwykłego jamnika. Kiedy dorósł, bardziej zainteresował się psami. Szczególnie urzekł go rodezjan ridgeback, myśliwski jasnobrązowy pies z charakterystyczną pręga na grzbiecie. Dziś nie zamieniłby tej rasy na żadna inną. - To przepiękny, inteligentny pies. Ujęła mnie jego cisza, spokój i pewność siebie. Nie wykazuje żadnej agresji, jak choćby dobermany czy rottwailery – przyznaje. Rodezjan to pies myśliwski. Niegdyś hasał po afrykańskich sawannach pomagając ludziom w polowaniu na lwy. Nie znaczy to jednak, że mógłby kogoś ugryźć. - Prawdziwy hodowca nie dopuści do tego, by taki pies stał się agresywny – dodaje M. Dobrowolski. Dlatego stara się wspierać każdą akcję na rzecz zwierząt.

Zdaniem Janusza Rubisza, wolontariusza Greenpeace Polska piknik to świetny sposób na to, by dotrzeć do ludzi. - Kiedy wydarzy sie jakiś spektakularny problem zakatowanych zwierząt, wtedy zgłasza sie wiele ludzi chcących pomóc. Inaczej jest jednak na co dzień. Świadomość ekologiczna prawie w ogóle w Polsce nie istnieje. Na przykład tematem tabu cały czas jest ochrona wilka. Wilk nie istnieje albo traktowany jest jako szkodnik – wzdycha.
(pam)

Reklama:

Komentarze

Brak komentarzy - Twój może być pierwszy