Świętochłowice go porywają

Chorzowianin 2010-08-25 | Komentarzy: 0
Zastępca prezydenta Chorzowa ds. technicznych Jan Michalik chce zostać prezydentem. Po sąsiedzku, w Świętochłowicach.
- Jestem urodzonym świętochłowiczaninem. Zanim przeprowadziłem się do Chorzowa przeżyłem w tym mieście sporo lat – mówi Jan Michalik, zastępca prezydenta Chorzowa ds. technicznych. - Mój ojciec był urzędnikiem magistrackim. Miał pasję społecznika. Był współzałożycielem Towarzystwa Miłośników Świętochłowic. Ja też pracowałem długo w Świętochłowicach. Dobrze byłoby wrócić do korzeni – dodaje.

J. Michalik przyznaje, że w Świętochłowicach bywa codziennie. Szczególnie upodobał sobie dzielnice Piaśniki, Lipiny i Chropaczów. - Nie satysfakcjonuje mnie to, co dzieje się w tych dzielnicach i całym mieście. Jest tutaj dużo do zrobienia - mówi. Chwali okoliczną architekturę i przyrodę. Zaznacza jednak, że są one bardzo zaniedbane. - Gdyby udało się pozyskać środki na prace konserwatorskie to Lipiny były by tak piękne jak Nikiszowiec albo i piękniejsze. Drzemie tutaj wiele modernizacyjnych możliwości. Tereny zielone wyglądają fatalnie. Jednak przy rozsądnym zagospodarowaniu można je szybko doprowadzić do porządku.

Urbanistyczne pomysły to jedne z pierwszych, które J. Michalik chciałby wprowadzić w życie. Nie ukrywa, że nad wyborczym programem ciągle pracuje. Tak jak i nad poparciem. Zastępca prezydenta nie należy do żadnej partii politycznej. Chciałby stworzyć pozapartyjną koalicję, która wsparłaby go. Wśród niej widziałby m.in. Związek Górnośląski, Ruch Autonomii Śląska, ludzi skupionych wokół miejscowych stowarzyszeń i klubów sportowych. - Chętni do współpracy są. Co tak naprawdę do końca wyjdzie z tego projektu okaże się za kilka tygodni – przyznaje. Wśród osób, które znalazły się w komitecie poparcia dla kandydatury J. Michalika na prezydenta Świętochłowic są m. in. Bernard Błaszczyk, podsekretarz stanu w Ministerstwie Środowiska, Antoni Piechniczek, senator RP, Jerzy Gorzelik, przewodniczący RAŚ.

- Myślę miastotwórczo. Chciałbym, żeby jak najwięcej ludzi przyjeżdżało do Świętochłowic, by to miasto nabrało blasku, rozwijało się. Wtedy nie brakowałoby osób, które chciałby tutaj zamieszkać – mówi z entuzjazmem J. Michalik. Nie ukrywa, że taką strategię opracowałby na cztery lata. - Potem rządziliby młodsi – śmieje się. - Świętochłowice mają bajeczne możliwości rozwoju. Porywa mnie do tego miasta. Chociaż Chorzowa nie zdradzam, tu mi się też podoba – mówi.
Jak na takie polityczne ambicje swojego zastępcy zapatruje się jego szef Marek Kopel, prezydent Chorzowa? - Prezydent mnie wspiera, uważa, że to dobry pomysł. Z końcem kadencji definitywnie, żegnam się ze swoim stanowiskiem. W Chorzowie też przydadzą się młode kadry.
wojz

Reklama:

Komentarze

Brak komentarzy - Twój może być pierwszy