SERWISY:
WALENTYNKI
INFORMATOR PACJENTA
PODATKI I FINANSE
PRZEWODNIK GASTRONOMICZNY
TURYSTYKA I REKREACJA
PROMOCJE HANDLOWE
GDZIE PO GIMNAZJUM?
CO PO MATURZE?
PRACA
PÓŁKA Z KSIĄŻKAMI
BUDOWNICTWO
MOTORYZACJA
Reklama:
Partnerzy:
WALENTYNKI
INFORMATOR PACJENTA
PODATKI I FINANSE
PRZEWODNIK GASTRONOMICZNY
TURYSTYKA I REKREACJA
PROMOCJE HANDLOWE
GDZIE PO GIMNAZJUM?
CO PO MATURZE?
PRACA
PÓŁKA Z KSIĄŻKAMI
BUDOWNICTWO
MOTORYZACJA Reklama:
Teatr od lat szesnastu
Chorzowianin 2010-07-14
|
Komentarzy: 0
To będzie już dwunasty Wakacyjny Przegląd Przedstawień w Teatrze Rozrywki. Tegoroczną edycję zaplanowano na cztery wieczory na przełomie lipca i sierpnia.
Od 30 lipca do 2 sierpnia zobaczyć będzie można wyreżyserowane przez Monikę Strzępkę dramaty Pawła Demirskiego z repertuaru Teatru Dramatycznego im. Jerzego Szaniawskiego z Wałbrzycha. Strzępka i Demirski, odkąd pracują razem (ich realizacje powstają nie tylko w Wałbrzychu) uznawani są za najbardziej kontrowersyjny duet twórców współczesnego polskiego teatru. Chorzowska „Rozrywka” reklamuje ich jako „duet dozwolony od lat 16”.
Był sobie Andrzej...
Pierwszy spektakl, 30 lipca o godz. 17.30, to „Był sobie Andrzej, Andrzej, Andrzej i Andrzej”. Autor pisze o przestawieniu tak: Przysłowie mówi, że o gustach się nie dyskutuje. My chcemy dyskutować właśnie o guście, a co za tym idzie – o polskiej kulturze. Chcemy skonfrontować przeszłość ze współczesnością, mity dotyczące polskiej kultury z postulatami nowych twórców. Poszukać odpowiedzi, co właściwie znaczy dobry gust? W jaki sposób się kształtuje.
Recenzentka „Gazety Wyborczej pisze, że realizacja ta jest spektaklem o legendach polskiej kultury, o polskim teatrze, o narracjach tworzonych przez artystów do opisania polskiego społeczeństwa, jest wreszcie próbą odpowiedzi na pytanie o relacje pomiędzy twórcą a widzem. Spektakl jest próbą podjęcia rozmowy na temat autorytetów, ich potrzeb, ich zawłaszczania i pauperyzowania się. Odsłania mechanizmy funkcjonujące w polskim światku filmowym, demaskuje piekiełko bezwzględnej walki o stołki i cokoły. (…) Przerywany musicalowymi wstawkami spektakl to pełna goryczy, wściekłości i autentycznego rozczarowania przypowiastka o tym, jak pewna „sekcja VIP” trafia wspólnie do piekła. Już myśleli, że czeka ich kolejna udana impreza okolicznościowa. Elegancka żałoba. Zakończony wyżerką pogrzeb „architekta zbiorowej wyobraźni”, Człowieka Roku, człowieka wieku, człowieka z Oscarem, czyli reżysera Andrzeja. Już mieli przygotowane czarne kiecki, przemowy, pieśni „a la Rubik”. A tu katastrofa-zatrucie. A tu niespodzianka. A tu piekło.(…) W recenzjach potrzebne są podobno przymiotniki oceniające. Do BYŁ SOBIE ANDRZEJ… pasują tylko te negatywne: niesmaczny, niemiły, nieobiektywny, niesprawiedliwy, niedojrzały, niepolski, nieelitarny. Nieprawdopodobnie potrzebny, jako podsumowanie przedziwnego sezonu bezkonkluzywnych kłótni i debat o kulturze.
Czechowowska strzelba wypaliła
31 lipca o godz. 17.00 i 19.30 „Diamenty to węgiel, który wziął się do roboty”. Rzecz zaczyna się „after Czechow: Wujaszek Wania”. Jak wiadomo, przysłowiowa czechowowska strzelba wystrzeliła w akcie czwartym. Sprawca wystrzału, dedykowanego prof. Sieriebriakowowi – Iwan Wojnicki (wujaszek Wania) spudłował… Dwa razy! Gdyby trafił, ta historia z diamentami nigdy by się nie wydarzyła. Ponieważ jednak nie trafił – można wręcz powiedzieć, że chybiwszy, podarował nowe życie profesorowi. Nowe życie, które profesor wykorzystał do wprowadzania przemian na skalę ogólnoświatową, ogólnoeuropejską, ogólnokrajową i prywatną. Gdyby wujaszek trafił, to poszedłby do więzienia, a historia skończyłaby się na cmentarzu przy grobowcu profesora pogrzebanego wraz z nadziejami. Szczęśliwy jednak traf (nie-traf?) sprawił, że profesor bez uszczerbku opuścił dom własny swojej córki i mógł podjąć heroiczną działalność na niwie ekonomii, geologii i jubilerstwa. Szczęśliwy trafi (nie-traf?) sprawił, że dziś po osiemnastu latach – wraz z całą rodziną (i nie tylko!) profesora możemy oczekiwać jego przyjazdu ze stolicy do małego miasta. W atmosferze radosnego podekscytowania oczekujemy więc na przyjazd wybitnego naukowca i serię wykładów o hodowli diamentów…
Pogadajmy o (starych) Polakach...
1 sierpnia o godz. 17.00 i 20.00 „Był sobie Polak, Polak, Polak i Polak”. Bulwarówka polityczna nie sili się, by być czymś innym, niż z lekka skrzywionym odbiciem mało budującej rzeczywistości. Nie można więc oczekiwać, że łamać będzie prawa własnego gatunku, że wstąpiwszy w progi „świątyni Melpomeny" nabierze ogłady i wyszlachetnieje. Bo przestałaby być bulwarówką. A zatem, spodziewać się MOŻNA: aluzji politycznych, raczej współczesnych, postaci, które kogoś wyraźnie przypominają, nawiązań do historii, zwłaszcza nowszej, nawiązań do wydarzeń aktualnych, cokolwiek kontrowersyjnych, języka ulicy, z wulgaryzmami włącznie, wielu innych rzeczy, zdarzeń i osób, które kompletnie nie przystają do potocznych wyobrażeń o „sztuce wysokiej”… Czego się NIE MOŻNA spodziewać? Poprawności: politycznej, etycznej, językowej, wzniosłych opowieści o jednoznacznie pozytywnych (lub negatywnych…) bohaterach, wyrafinowanych metafor zdobiących doskonale poprawny język, olśniewającej blichtrem scenografii, wartkiej akcji, prostej fabuły, wielu innych rzeczy, zdarzeń i osób, które zazwyczaj kojarzą się ze „sztuką wysoką".
Jak to na wojence (nie)ładnie
2 sierpnia o godz. 20.00 „Niech żyje wojna!!!”. To spektakl inspirowany kultowym serialem, zrealizowanym na podstawie powieści Janusza Przymanowskiego „Czterej pancerni i pies”. Nie jest to jednak teatralna adaptacja popularnego tematu, ale zupełnie nowy obraz wojny, stworzony w pewnej opozycji do sielankowego niemal wizerunku, wykreowanego w powieści i serialu. Twórcy przedstawienia nikogo nie rozliczają, nie próbują narzucić swojej wersji wydarzeń, swojej opinii, próbują się tylko upomnieć o to, co w historii przemilczane, odrzucone, zapomniane, zmanipulowane. Nie po to, by wypominać, ale aby ocalić... W recenzji „Dziennika Gazety Prawnej” czytamy: Strzępka i Demirski mają rację: wojna jest odrażająca, wulgarna, cielesna i brzydka. Nie ma w niej nic wzniosłego – jest rzeź, cwaniactwo, gwałt. A potem o tym wszystkim opowiada się narodowe bajki i heroiczne kłamstwa. Ich spektaklowi nie może więc patronować wojak Szwejk ani nawet Heller z „Paragrafem 22”, oni szukają swojego miejsca w krytyce wojny gdzieś dalej, mocniej, wulgarniej. (...) Wojna jest niemoralna w każdym momencie, wysławianie swojego przymusowego i bohaterskiego udziału w niej – również.
Karnety na przegląd kosztują 190 zł, pojedyncze bilety od 55 zł.
Widownia wszystkich spektakli XII Wakacyjnego Przeglądu Przedstawień zbudowana będzie na Dużej Scenie Teatru Rozrywki ze specjalnych podestów, przykrytych poduszkami. Dla komfortu widzów sugerowane są wygodne, mniej zobowiązujące stroje i buty bez cienkich, wysokich obcasów.
Był sobie Andrzej...
Pierwszy spektakl, 30 lipca o godz. 17.30, to „Był sobie Andrzej, Andrzej, Andrzej i Andrzej”. Autor pisze o przestawieniu tak: Przysłowie mówi, że o gustach się nie dyskutuje. My chcemy dyskutować właśnie o guście, a co za tym idzie – o polskiej kulturze. Chcemy skonfrontować przeszłość ze współczesnością, mity dotyczące polskiej kultury z postulatami nowych twórców. Poszukać odpowiedzi, co właściwie znaczy dobry gust? W jaki sposób się kształtuje.
Recenzentka „Gazety Wyborczej pisze, że realizacja ta jest spektaklem o legendach polskiej kultury, o polskim teatrze, o narracjach tworzonych przez artystów do opisania polskiego społeczeństwa, jest wreszcie próbą odpowiedzi na pytanie o relacje pomiędzy twórcą a widzem. Spektakl jest próbą podjęcia rozmowy na temat autorytetów, ich potrzeb, ich zawłaszczania i pauperyzowania się. Odsłania mechanizmy funkcjonujące w polskim światku filmowym, demaskuje piekiełko bezwzględnej walki o stołki i cokoły. (…) Przerywany musicalowymi wstawkami spektakl to pełna goryczy, wściekłości i autentycznego rozczarowania przypowiastka o tym, jak pewna „sekcja VIP” trafia wspólnie do piekła. Już myśleli, że czeka ich kolejna udana impreza okolicznościowa. Elegancka żałoba. Zakończony wyżerką pogrzeb „architekta zbiorowej wyobraźni”, Człowieka Roku, człowieka wieku, człowieka z Oscarem, czyli reżysera Andrzeja. Już mieli przygotowane czarne kiecki, przemowy, pieśni „a la Rubik”. A tu katastrofa-zatrucie. A tu niespodzianka. A tu piekło.(…) W recenzjach potrzebne są podobno przymiotniki oceniające. Do BYŁ SOBIE ANDRZEJ… pasują tylko te negatywne: niesmaczny, niemiły, nieobiektywny, niesprawiedliwy, niedojrzały, niepolski, nieelitarny. Nieprawdopodobnie potrzebny, jako podsumowanie przedziwnego sezonu bezkonkluzywnych kłótni i debat o kulturze.
Czechowowska strzelba wypaliła
31 lipca o godz. 17.00 i 19.30 „Diamenty to węgiel, który wziął się do roboty”. Rzecz zaczyna się „after Czechow: Wujaszek Wania”. Jak wiadomo, przysłowiowa czechowowska strzelba wystrzeliła w akcie czwartym. Sprawca wystrzału, dedykowanego prof. Sieriebriakowowi – Iwan Wojnicki (wujaszek Wania) spudłował… Dwa razy! Gdyby trafił, ta historia z diamentami nigdy by się nie wydarzyła. Ponieważ jednak nie trafił – można wręcz powiedzieć, że chybiwszy, podarował nowe życie profesorowi. Nowe życie, które profesor wykorzystał do wprowadzania przemian na skalę ogólnoświatową, ogólnoeuropejską, ogólnokrajową i prywatną. Gdyby wujaszek trafił, to poszedłby do więzienia, a historia skończyłaby się na cmentarzu przy grobowcu profesora pogrzebanego wraz z nadziejami. Szczęśliwy jednak traf (nie-traf?) sprawił, że profesor bez uszczerbku opuścił dom własny swojej córki i mógł podjąć heroiczną działalność na niwie ekonomii, geologii i jubilerstwa. Szczęśliwy trafi (nie-traf?) sprawił, że dziś po osiemnastu latach – wraz z całą rodziną (i nie tylko!) profesora możemy oczekiwać jego przyjazdu ze stolicy do małego miasta. W atmosferze radosnego podekscytowania oczekujemy więc na przyjazd wybitnego naukowca i serię wykładów o hodowli diamentów…
Pogadajmy o (starych) Polakach...
1 sierpnia o godz. 17.00 i 20.00 „Był sobie Polak, Polak, Polak i Polak”. Bulwarówka polityczna nie sili się, by być czymś innym, niż z lekka skrzywionym odbiciem mało budującej rzeczywistości. Nie można więc oczekiwać, że łamać będzie prawa własnego gatunku, że wstąpiwszy w progi „świątyni Melpomeny" nabierze ogłady i wyszlachetnieje. Bo przestałaby być bulwarówką. A zatem, spodziewać się MOŻNA: aluzji politycznych, raczej współczesnych, postaci, które kogoś wyraźnie przypominają, nawiązań do historii, zwłaszcza nowszej, nawiązań do wydarzeń aktualnych, cokolwiek kontrowersyjnych, języka ulicy, z wulgaryzmami włącznie, wielu innych rzeczy, zdarzeń i osób, które kompletnie nie przystają do potocznych wyobrażeń o „sztuce wysokiej”… Czego się NIE MOŻNA spodziewać? Poprawności: politycznej, etycznej, językowej, wzniosłych opowieści o jednoznacznie pozytywnych (lub negatywnych…) bohaterach, wyrafinowanych metafor zdobiących doskonale poprawny język, olśniewającej blichtrem scenografii, wartkiej akcji, prostej fabuły, wielu innych rzeczy, zdarzeń i osób, które zazwyczaj kojarzą się ze „sztuką wysoką".
Jak to na wojence (nie)ładnie
2 sierpnia o godz. 20.00 „Niech żyje wojna!!!”. To spektakl inspirowany kultowym serialem, zrealizowanym na podstawie powieści Janusza Przymanowskiego „Czterej pancerni i pies”. Nie jest to jednak teatralna adaptacja popularnego tematu, ale zupełnie nowy obraz wojny, stworzony w pewnej opozycji do sielankowego niemal wizerunku, wykreowanego w powieści i serialu. Twórcy przedstawienia nikogo nie rozliczają, nie próbują narzucić swojej wersji wydarzeń, swojej opinii, próbują się tylko upomnieć o to, co w historii przemilczane, odrzucone, zapomniane, zmanipulowane. Nie po to, by wypominać, ale aby ocalić... W recenzji „Dziennika Gazety Prawnej” czytamy: Strzępka i Demirski mają rację: wojna jest odrażająca, wulgarna, cielesna i brzydka. Nie ma w niej nic wzniosłego – jest rzeź, cwaniactwo, gwałt. A potem o tym wszystkim opowiada się narodowe bajki i heroiczne kłamstwa. Ich spektaklowi nie może więc patronować wojak Szwejk ani nawet Heller z „Paragrafem 22”, oni szukają swojego miejsca w krytyce wojny gdzieś dalej, mocniej, wulgarniej. (...) Wojna jest niemoralna w każdym momencie, wysławianie swojego przymusowego i bohaterskiego udziału w niej – również.
Karnety na przegląd kosztują 190 zł, pojedyncze bilety od 55 zł.
Widownia wszystkich spektakli XII Wakacyjnego Przeglądu Przedstawień zbudowana będzie na Dużej Scenie Teatru Rozrywki ze specjalnych podestów, przykrytych poduszkami. Dla komfortu widzów sugerowane są wygodne, mniej zobowiązujące stroje i buty bez cienkich, wysokich obcasów.
Reklama:



Komentarze