SERWISY:
WALENTYNKI
INFORMATOR PACJENTA
PODATKI I FINANSE
PRZEWODNIK GASTRONOMICZNY
TURYSTYKA I REKREACJA
PROMOCJE HANDLOWE
GDZIE PO GIMNAZJUM?
CO PO MATURZE?
PRACA
PÓŁKA Z KSIĄŻKAMI
BUDOWNICTWO
MOTORYZACJA
Reklama:
Partnerzy:
WALENTYNKI
INFORMATOR PACJENTA
PODATKI I FINANSE
PRZEWODNIK GASTRONOMICZNY
TURYSTYKA I REKREACJA
PROMOCJE HANDLOWE
GDZIE PO GIMNAZJUM?
CO PO MATURZE?
PRACA
PÓŁKA Z KSIĄŻKAMI
BUDOWNICTWO
MOTORYZACJA Reklama:
Maria Nowak: Wciąż nie mogę uwierzyć, że nie spotkam się z tymi ludźmi
Chorzowianin 2010-04-12
Ojczyzna straciła w tej katastrofie bardzo oddanych ludzi. Po tej ogromnej tragedii narodowej na pewno nasze państwo nie będzie takie samo - mówi Maria Nowak, chorzowska posłanka PiS
Czy ktoś nie zginął? To była moja pierwsza myśl, gdy usłyszałam o wypadku. Wówczas nie był znany jeszcze jego tragiczny rozmiar.
Ojczyzna straciła w tej katastrofie bardzo oddanych ludzi. Po tej ogromnej tragedii narodowej na pewno nasze państwo nie będzie takie samo. My też nie będziemy tacy sami. Uważam, że ta tragedia zaowocuje czymś dobrym. Dzisiaj trudno spojrzeć na to w ten sposób, jednak głęboko wierzę, że ta ofiara nie pójdzie na marne. Bóg dopuszcza czasem do takich tragedii, tak ja to sobie jako osoba wierząca tłumaczę, abyśmy stali się lepsi.
Wiele z osób znajdujących się na pokładzie tego samolotu znałam osobiście. Były to osoby mi bliskie, z którymi często rozmawiałam. Moi przyjaciele. Jeszcze w piątek byłam w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego, rozmawiałam z Tomaszem Mertą, Podsekretarzem Stanu. Mówiliśmy o tegorocznych planach remontowych chorzowskich zabytków. Bardzo dobrze znałam się z Władysławem Stasiakiem, szefem Kancelarii Prezydenta. Z kolei z Januszem Kochanowskim, Rzecznikiem Praw Obywatelskich, byłam umówiona na rozmowę. Wciąż nie mogę uwierzyć, że z tymi ludźmi się już nie spotkam. Bardzo to przeżywam. Nagle, w jednej chwili traci się tyle bliskich osób. Dla mnie to bardzo bolesne.
Bolesnym był dla mnie również obraz pary prezydenckiej przedstawianej przez media. Po katastrofie pokazano ich takimi, jakimi byli na co dzień. Ciepłymi, zwyczajnymi a zarazem wielkimi ludźmi. Nigdy nie chcieli kreować się na kogoś innego. Prezydent Lech Kaczyński był człowiekiem bardzo szarmanckim. Z panią Marią Kaczyńską każdy mógł porozmawiać na różne tematy. Jeszcze nie tak dawno rozmawiałyśmy o zwyczajnych, przyziemnych sprawach, o tym w co się ubrać, jak to dwie kobiety.
Wiele osób pyta mnie dlaczego nie pojechałam do Katynia. Każdy, kto mnie zna zdaje sobie sprawę, że powinnam tam być (posłanka od kilku lat organizuje konkurs historyczno - literacki „Katyń - prawda i pamięć”, skierowany dla uczniów szkół ponadgimnazjalnych, przyp. red.). Nie pojechałam z dwóch powodów. W ubiegłym roku byłam w Katyniu z pielgrzymką z mojej parafii. Poza tym ilość miejsc w pociągu była ograniczona, a z laureatami konkursu pojedziemy do Katynia w czerwcu. Nie przypuszczałam jednak, że pojadę złożyć kwiaty także na miejsce katastrofy.
Przyznam, że miałam do siebie żal, że nie pojechałam na oficjalne katyńskie uroczystości. Grażyna Gęsicka, przewodnicząca klubu PiS, spytała mnie pół żartem, czy nie poleciałabym z nimi. Paszport jednak zostawiłam w Chorzowie. Kto wie, może gdybym miała ten paszport w Warszawie i okazałoby się, że są jeszcze wolne miejsca w samolocie, to może wsiadłabym na pokład...
Ojczyzna straciła w tej katastrofie bardzo oddanych ludzi. Po tej ogromnej tragedii narodowej na pewno nasze państwo nie będzie takie samo. My też nie będziemy tacy sami. Uważam, że ta tragedia zaowocuje czymś dobrym. Dzisiaj trudno spojrzeć na to w ten sposób, jednak głęboko wierzę, że ta ofiara nie pójdzie na marne. Bóg dopuszcza czasem do takich tragedii, tak ja to sobie jako osoba wierząca tłumaczę, abyśmy stali się lepsi.
Wiele z osób znajdujących się na pokładzie tego samolotu znałam osobiście. Były to osoby mi bliskie, z którymi często rozmawiałam. Moi przyjaciele. Jeszcze w piątek byłam w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego, rozmawiałam z Tomaszem Mertą, Podsekretarzem Stanu. Mówiliśmy o tegorocznych planach remontowych chorzowskich zabytków. Bardzo dobrze znałam się z Władysławem Stasiakiem, szefem Kancelarii Prezydenta. Z kolei z Januszem Kochanowskim, Rzecznikiem Praw Obywatelskich, byłam umówiona na rozmowę. Wciąż nie mogę uwierzyć, że z tymi ludźmi się już nie spotkam. Bardzo to przeżywam. Nagle, w jednej chwili traci się tyle bliskich osób. Dla mnie to bardzo bolesne.
Bolesnym był dla mnie również obraz pary prezydenckiej przedstawianej przez media. Po katastrofie pokazano ich takimi, jakimi byli na co dzień. Ciepłymi, zwyczajnymi a zarazem wielkimi ludźmi. Nigdy nie chcieli kreować się na kogoś innego. Prezydent Lech Kaczyński był człowiekiem bardzo szarmanckim. Z panią Marią Kaczyńską każdy mógł porozmawiać na różne tematy. Jeszcze nie tak dawno rozmawiałyśmy o zwyczajnych, przyziemnych sprawach, o tym w co się ubrać, jak to dwie kobiety.
Wiele osób pyta mnie dlaczego nie pojechałam do Katynia. Każdy, kto mnie zna zdaje sobie sprawę, że powinnam tam być (posłanka od kilku lat organizuje konkurs historyczno - literacki „Katyń - prawda i pamięć”, skierowany dla uczniów szkół ponadgimnazjalnych, przyp. red.). Nie pojechałam z dwóch powodów. W ubiegłym roku byłam w Katyniu z pielgrzymką z mojej parafii. Poza tym ilość miejsc w pociągu była ograniczona, a z laureatami konkursu pojedziemy do Katynia w czerwcu. Nie przypuszczałam jednak, że pojadę złożyć kwiaty także na miejsce katastrofy.
Przyznam, że miałam do siebie żal, że nie pojechałam na oficjalne katyńskie uroczystości. Grażyna Gęsicka, przewodnicząca klubu PiS, spytała mnie pół żartem, czy nie poleciałabym z nimi. Paszport jednak zostawiłam w Chorzowie. Kto wie, może gdybym miała ten paszport w Warszawie i okazałoby się, że są jeszcze wolne miejsca w samolocie, to może wsiadłabym na pokład...
not. wojz
Reklama:
