Ze wschodu Europy do Chorzowa

Chorzowianin 2011-06-28 | Komentarzy: 1
Cztery i pół dnia, tyle rodzinie Atanov zajęła podróż do Chorzowa. Repatriantów z Kazachstanu oficjalnie powitano w naszym mieście we wtorek, 28 czerwca.
Ze wschodu Europy do Chorzowa Rodzina Atanov w UM Chorzów | foto: chorzowianin.tv
Na przyjazd do Polski czekali 4 lata. W końcu przyszła decyzja. Nie musieli się długo zastanawiać. - Wyjechać z Kazachstanu było jednak bardzo trudno. Tam mieliśmy poukładane życie, ale tutaj zaczniemy nowe – mówi Nadia Atanov, repatriantka. Do Chorzowa, po długiej i męczącej podróży, Nadia wraz z mężem Romanem i dziećmi Angeliną, i Arturem dotarli w sobotę, 25 czerwca. 

Kilka dni później w Urzędzie Miasta rodzinę Atanov powitały władze Chorzowa. Do całej sytuacji mogłoby w ogóle nie dojść. Wszystko zależało od zgody radnych. Ci, w marcu 2010 roku, podjęli uchwałę w sprawie zaproszenia i osiedlenia w Chorzowie na pobyt stały dwóch rodzin pochodzenia polskiego w ramach repatriacji. Następnie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji w ramach programu „Rodak”, wskazało rodziny polskiego pochodzenia, które zostały wytypowane do osiedlenia w naszym mieście. - Cały proces prawny jest długi i skomplikowany. Już samo głosowanie radnych nad taką uchwałą świadczy o randze takiego wydarzenia - mówi Wiesław Ciężkowski, zastępca prezydenta miasta Chorzowa ds. społecznych. - Przygotowania do przyjęcia jednej rodziny trwają niemal rok. W te działania zaangażowany jest Urząd Miasta i Ośrodek Pomocy Społecznej – dodaje.

Rodzinę Atanov represjonowano w 1936 roku. W wyniku schyłki trafiła do Kazachstanu. - Babcia zawsze mówiła, że chciałaby wrócić do Polski. Jak weszła ustawa repatriacyjna to złożyliśmy papiery. Pomyśleliśmy, że jeżeli szczęście się do nas uśmiechnie to wszyscy wrócimy. Babcia już nie zdążyła – opowiada Nadia Atanov. 

W ramach przyjętej uchwały Chorzów zobowiązał się zapewnić repatriantom mieszkanie, udzielić pomocy w znalezieniu zatrudnienia oraz umożliwić naukę języka polskiego jeżeli byłaby taka potrzeba. A potrzeba jest. Bo nikt z rodziny Atanov nie zna polskiego. Jak będzie z pracą nie wiadomo. Nadia i Roman mają wykształcenie średnie. Ona jest ekonomistką, on elektromonterem. - Z pracą raczej nie powinno być problemów – zapewniano w UM. Mieszkanie już mają. Śliczne, wyposażone. - Już na starcie zapewniamy tej rodzinie dobre warunki. Chociaż z pewnością odnalezienie się w nowym miejscu nie będzie dla niej łatwe. Trzeba myśleć o pracy, opiece przedszkolnej i szkolnej. Podstawą jest powodzenie ekonomiczne. Dopiero to pozwoli się tej rodzinie usamodzielnić – podkreśla Wiesław Ciężkowski. 

Miasto przez jakiś okres zapewni konieczną pomoc finansową. Powinna ona wystarczyć do czasu usamodzielnienia się. Zdaniem urzędników potrwa to do sześciu miesięcy. - Z naszej strony, w razie potrzeby, zawsze jest gotowość do zapewnienia pomocy – mówi zastępca prezydenta.

Teraz trwa załatwianie wszelkich spraw urzędowych. Są wakacje, zatem Angelina lat 4 i Artur lat 8 mają sporo czasu na oswojenie się z nowym miejscem. Od września wejdą w inne środowisko, krąg ich znajomych znacznie się powiększy. - Mam nadzieję, że dzieciom będzie tutaj lepiej, że będą dobrze wychowywali się w tej kulturze – uśmiecha się Nadia Atanov. Po tej trwającej cztery i pół dnia podróży Polska też przywitała ich uśmiechem. - Tutaj więcej ludzi uśmiecha się do siebie, są życzliwsi. Wszędzie jest czysto – przyznaje nowa chorzowianka. 

Nasze miasto czeka na przyjęcie jeszcze jednej, siedmioosobowej rodziny z Kazachstanu. Prawdopodobnie przyjedzie ona do Chorzowa w sobotę, 2 lipca.  
Wojciech Zawadzki

Reklama:

Dyskusja:

~Obs.

2012-03-06 15:31:35

Ratujcie Polaków w Kazachstanie. Przy okazji tego artykułu, chcę zwrócić uwagę naszego społeczeństwa na coraz bardziej palący problem naszych rodaków w Kazachstanie i innych republikach azjatyckich b. ZSRR. Po upadku ZSRR, w tych krajach stopniowo dochodzi do tzw unaradawiania wszystkich dziedzin życia społeczno-gospodarczego w tych krajach. Np w Kazachstanie prowadzi się politykę "kazachizacji". Sprowadza się ona do tego,że na każdym kroku faworyzuje się Kazachów a na każdym kroku dyskryminuje przedstawicieli innych nacji.Od kilkunastu lat powoli a od kilku lat ze znacznie zwiększonym tempem pozbywa się nieKazachów z wszelkich instytucji publicznych. Kazachowie stanowią w tej chwili ok 60% społeczeństwa Kazachstanu, 25% to tzw biali (czyli Europejczycy), 20 % to Kirgizi,Uzbecy,Tadżycy,Turkmeni i inni, 5% to mieszane małżeństwa. Jeszcze 15 lat temu białych było 40%. Przez ten czas praktycznie wszyscy Niemcy wyjechali do Niemiec, wszyscy Litwini,Łotysze,Estończycy,nieliczni Czesi, SłowacyWęgrzy,Finowie wyjechali do swoich dawnych ojczyzn, zwłaszcza po rozszerzeniu UE.Wyjechało też sporo Rosjan,Ukraińców i Białorusinów zostali tylko Polacy. Polaków nikt nie chce. Polska o nich zapomniała. Przykłady "kazachizacji" od ok 3 lat we wszysztkich urzędach i instytucjach publiczych można porozumiewać się wyłącznie po kazachsku.(Kazachski to bardzo trudny język dla Europejczyka)Urzędnik ,który złamie ten zakaz może być b.szybko zwolniony z pracy.Od kliklunastu lat faworyzuje się Kazachów kosztem innych nacji w przyjmowaniu do pracy w instytucjach państwowych, kulturalnych, madiach, wojsku,policji i na studia. Np w tej chwili w szkołach oficerskich Kazachowie stanowią 90% podchorążych. W wojsku i policji prawie wcale nie przyjmuje się Europejczyków. Władze prawie otwarcie zachęcają Europejczyków do wyjazdu z kraju o ile to tylko możliwe. Polacy stanowią w Kazachstanie ok 250.000 społeczność z tego ok 150.000 chciałoby wyjechać do Polski i tu jest jeden wielki problem. Polska nie ma programu sprowadzania rodaków z zagranicy. Niemcy np brali wszystkich jek leci do siebie, pozostali już wcześniej wymienieni też, tylko Polska ma jakiś udziwnioną ustawę o repatryjacji,która skutecznie tamuje tą repatryjację. Na dodatek w zeszłym roku wymieniono część konsulów w Kazachstanie i innych republikach azjatyckich. Ta nowa ekipa to kompletni ignoranci!!! Naprawdę, oni nawet nie znają przepisów o repatryjacji! Np jeden z nowych konsulów stale odpowiada przedstawicielom Polonii,że jest bardzo zajęty (nie wiadomo czym) i nie może się z nikim spotkać. Facet nie zna przepisów ani realiów życia!Polacy w Kazachstanie i innych republikach są rozgoryczeni. Pytają dlaczego Polska o nas nie pamięta?