Mecz zmarnowanych szans

Chorzowianin 2018-04-15 | Komentarzy: 0
To mógł być przełomowy pojedynek dla walczących o utrzymanie piłkarzy Ruchu Chorzów. Niestety zawiodła skuteczność. "Niebiescy" pudłowali w doskonałych sytuacjach i tylko zremisowali z Górnikiem Łęczna 0:0.
Mecz zmarnowanych szans

Fot. Marcin Bulanda

Zespół z Lubelszczyzny jest pogrążony w kryzysie. Wystarczy powiedzieć, że ostatnie zwycięstwo odniósł... 23 września ub. roku (1:0 z GKS-em Tychy). Później nie wygrał przez 14 kolejek. Wydawać by się mogło, że dla chorzowian - czekających na zwycięstwo od 4 marca - był to idealny rywal na przełamanie.

Dariusz Fornalak dokonał jednej, wymuszonej, zmiany w wyjściowym składzie. Za kartki pauzował Marcin Kowalczyk. Kandydatami do jego zastąpienia wydawali się Miłosz Trojak lub Michał Rutkowski, ale szkoleniowiec "Niebieskich" postawił na młodość. U boku Bojana Markovicia wystąpił 18-latek Bartłomiej Kulejewski, który w tym sezonie zagrał tylko przez 16 minut w wyjazdowym meczu z Bytovią (w sierpniu ub. roku).

Kulejewski już w pierwszym kwadransie zobaczył żółtą kartkę. Chwilę wcześniej w ten sam sposób napomniany został pomocnik Górnika Łukasz Sosnowski, który brzydko sfaulował kapitana chorzowian Macieja Urbańczyka.

W 22. minucie Ruch powinien objąć prowadzenie. Przeprowadził doskonałą akcję, ale zabrakło wykończenia. Po dośrodkowaniu Kamila Słomy Mateusz Majewski zgrał piłkę do Pawła Wojciechowskiego. Ten jednak skiksował. Za moment przed szansą stanął Kulejewski, ale jego strzał obronił bramkarz Górnika Sergiusz Prusak.

Później do głosu doszli gospodarze. Mikołaj Lebedyński groźnie główkował, później uderzał także Adrian Łuszkiewicz. Na szczęście dla Ruchu piłka mijała światło bramki. Tuż przed przerwą w dogodnej sytuacji znalazł się Majewski. Próbował ograć Prusaka i uderzyć, ale golkiper łęcznian w ostatniej chwili popisał się dobrą interwencją.

Jeszcze lepsze okazje "Niebiescy" mieli po przerwie. Zaczęło się od próby przewrotki w wykonaniu Majewskiego. Później Jakub Kowalski po przechwycie biegł sam na bramkarza gospodarzy. Pomocnik Ruchu słynie z szybkości, ale tym razem dogonił go jeden z obrońców z Łęcznej.

Niesamowite rzeczy działy się w 57. minucie. Podawał Mateusz Bogusz, uderzał Słoma, leżący na murawie Prusak byłby pewnie bez szans, gdyby piłka zmierzała do siatki. Tymczasem Słoma trafił w... Wojciechowskiego!

Piłkarze z Łęcznej stracili następnie swojego trenera. Bogusław Baniak głośno protestował, domagając się podyktowania rzutu karnego po - jego zdaniem - faulu na Mosnikovie. Arbiter jednak nie dopatrzył się przewinienia, a następnie odesłał Baniaka na trybuny.

W końcówce na boisku panowała nerwowa atmosfera. Doszło nawet do przepychanki, po której Pruchnik i Majewski zostali ukarani żółtymi kartkami.

Ruch po bezbramkowym remisie - to trzeci z rzędu podział punktów - opuścił ostatnie miejsce w tabeli (wyprzedzając Stomil Olsztyn). Wygrywając, przeskoczyłby także Górnika. Niestety na pierwszy sukces drużyny pod wodzą Dariusza Fornalaka musimy jeszcze poczekać. Następny mecz "Niebiescy" rozegrają w 98. urodziny klubu - 20 kwietnia. Ich rywalem na Cichej będzie Pogoń Siedlce. Pierwszy gwizdek zabrzmi o 18.00.

26. kolejka Nice I Ligi
Górnik Łęczna - Ruch Chorzów 0:0
Żółte kartki:
Sosnowski, Mosnikov, Pisarczuk, Pruchnik – Kulejewski, Trojak, Majewski. 
Sędziował Konrad Kiełczewski (Białystok). Widzów 2118.
Górnik: Prusak - Pisarczuk, Pruchnik, Kasperkiewicz, Kosznik – Bonin (84. Jarecki), Sosnowski, Mosnikov (71. Pitry), Łuszkiewicz, Szysz - Lebedyński (76. Wereszczak).
Ruch: Hrdlicka - Villafane, Kulejewski, Marković, Hołownia - Kowalski, Urbańczyk, Bogusz (84. Balicki), Wojciechowski (60. Trojak), Słoma (79. Mello) - Majewski.

(f)

Reklama:

Dyskusja:

Polityka plików "cookie"

Nasz serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej informacji można znaleźć w polityce prywatności.