Klęska Ruchu we Wrocławiu!

Chorzowianin 2017-05-13 | Komentarzy: 0
To, co wydarzyło się w drugiej połowie meczu ze Śląskiem, było wręcz niewytłumaczalne. "Niebiescy" tracili gola za golem. Ostatecznie zostali rozgromieni 0:6. - Sytuacja jest trudna, ale nie beznadziejna - komentuje trener chorzowian Krzysztof Warzycha.
Klęska Ruchu we Wrocławiu!

Krzysztof Warzycha ma o czym myśleć po meczu we Wrocławiu. To była jego pierwsza porażka w roli trenera Ruchu. Ba, pogrom | Fot. Marcin Bulanda

Po dwóch remisach w grupie spadkowej Ruch udał się do Wrocławia po pierwszy komplet punktów. Wydawało się, że nadarza się ku temu dobra okazja. Śląsk bowiem jako jedyny zespół w dolnej "ósemce" wcześniej nie zapunktował. 

Sporo kontrowersji wywołała sytuacja z 12. minuty. Po uderzeniu głową Kamila Bilińskiego fatalny błąd popełnił Libor Hrdlicka, który wypuścił piłkę z rąk. Za moment ją zagarnął. W pierwszym momencie mogło się wydawać, że już zza linii bramkowej. Później jednak - po analizie powtórek - okazało się, że sędzia podjął słuszną decyzję, nie wskazując na środek boiska.

Ale "Niebiescy" nie wyciągnęli z tego wniosków. Pięć minut późnej dośrodkował Kovacević, Biliński ponownie uciekł obrońcom z Chorzowa i tym razem - precyzyjną "główką" - nie dał szans Hrdlicce.

Ruch w I połowie odpowiedział strzałem Jakuba Araka, który po dośrodkowaniu Bartosza Nowaka z rzutu wolnego starał się zaskoczyć Mariusza Pawełka. Bramkarz Śląska pewnie jednak interweniował.

Na drugą połowę Krzysztof Warzycha desygnował do gry drugiego napastnika. Jarosław Niezgoda (zmienił Macieja Urbańczyka) miał pomóc Arakowi w doprowadzeniu do remisu, ale... zamiast tego oglądaliśmy katastrofalne 45 minut w wykonaniu Ruchu.

Między 50. a 56. minutą Śląsk strzelił aż trzy gole. Zaczęło się od uderzenia Roberta Picha, po którym bramkarz "Niebieskich" odbił piłkę. Wprost pod nogi Ryoty Morioki, który się nie pomylił. 
Za moment dośrodkowywał Łukasz Madej, a Biliński uderzeniem w długi róg trafił na 3:0. Kolejny cios zadał Piotr Celeban, który - na raty - pokonał Hrdlickę.

Jeszcze Kamil Biliński skompletował hat-tricka, zaś Morioka ustalił wynik na 6:0 dla Śląska. Po raz ostatni Ruch przegrał tak wysoko 15 września 2013 r. (0:6 w Białymstoku, po tym meczu pracę stracił Jacek Zieliński, którego zastąpił Jan Kocian).

Zobacz skrót meczu Śląsk - Ruch 

- W meczu z Zagłębiem drużyna pokazała, że potrafi grać fajną piłkę, stwarzać okazję. Dziś tego wszystkiego zabrakło. Sytuacja jest trudna, ale nie beznadziejna. Trzeba się podnieść mentalnie. Najlepszym lekarstwem jest zwycięstwo. Dobrze, że gramy już we wtorek - skomentował klęskę we Wrocławiu trener Krzysztof Warzycha.

We wtorek (16.05.) jego drużyna podejmie Piasta Gliwice. Do derbów przystąpi jako ostatni zespół tabeli (17 pkt.). Piast jest czternasty i ma o dwa "oczka" więcej. 

33. kolejka Lotto Ekstraklasy
Śląsk Wrocław - Ruch Chorzów 6:0 (1:0)
Bramki:
Biliński trzy (17, 54, 71), Morioka dwie (50, 82), Celeban (56).
Żółte kartki: Lewandowski - Trojak.
Sędziował Tomasz Kwiatkowski (Warszawa). Widzów 6685.
Śląsk: Pawełek - Dankowski, Celeban, Pawelec, Lewandowski (72. Augusto) - Madej (66. Engels), Kovacević (76. Łyszczarz), Riera, Morioka, Pich - Biliński.
Ruch: Hrdlicka - Konczkowski, Grodzicki, Helik, Kowalczyk (60. Oleksy) - Przybecki, Urbańczyk (46. Niezgoda), Surma, Nowak, Moneta - Arak (83. Trojak).

(f)

Reklama:

Dyskusja:

Polityka plików "cookie"

Nasz serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej informacji można znaleźć w polityce prywatności.