Derby dla Ruchu. Ambitni Niebiescy pokonali GKS!

Chorzowianin 2018-05-12 | Komentarzy: 0
To był zupełnie inny zespół niż w poprzednich spotkaniach. Grający walecznie, z poświęceniem, do upadłego. Wygrał pierwszy mecz pod wodzą Dariusza Fornalaka, pokonując GKS Katowice 1:0. Szkoda, że to zwycięstwo przyszło tak późno, bo szanse na uratowanie I ligi są znikome.
Derby dla Ruchu. Ambitni Niebiescy pokonali GKS!

Kapitan Ruchu Maciej Urbańczyk cieszy się po strzeleniu gola z rzutu karnego | Fot. Łukasz Laskowski / Press Focus

W derbach nie mogli uczestniczyć kibice GKS Katowice. Taką decyzję podjął wojewoda śląski Jarosław Wieczorek, motywując ją względami bezpieczeństwa. Przed spotkaniem głośno było w mediach o tym, co może wydarzyć się podczas spotkania na Cichej, m.in. o przerwaniu meczu przez rozgniewanych kibiców Ruchu. Na szczęście ten scenariusz się nie sprawdził.

Trener Dariusz Fornalak wystawił do gry bardzo młodą jedenastkę, zwłaszcza dotyczyło to formacji obronnej, w której Bojana Markovicia zastąpił Dominik Małkowski. Średnia wieku defensorów Ruchu: Komarnicki - Kulejewski - Małkowski - Hołownia wynosiła 19,5 roku.

W przeciwieństwie do ostatniego spotkania z Puszczą Niepołomice kibice Ruchu wraz z pierwszym gwizdkiem rozpoczęli głośny doping. Nie zabrakło także nieparlamentarnych okrzyków pod adresem gości, a także… wojewody śląskiego.

Pierwszą groźną okazję stworzyli "Niebiescy". W 6. minucie Mello dośrodkował z rzutu wolnego, a zamykający akcję Mateusz Hołownia miał tylko dobrze dostawić nogę. Niestety nie trafił czysto w piłkę.

Katowiczanie mogli odpowiedzieć w podobny sposób. Po centrze Adriana Błąda ze stałego fragmentu w pole karne Ruchu wbiegł niepilnowany Dalibor Volas, ale przeniósł piłkę nad poprzeczką.

Znakomitą okazję goście zmarnowali w 24. minucie. Błąd tym razem wykonywał rzut rożny, a piłkarze Ruchu zostawili bez opieki Kamila Słabego. Piłkarz GKS główkował z ośmiu metrów. Na szczęście dla "Niebieskich" spudłował.

Nie był to jednak najgorszy moment Słabego w tej połowie. Za moment obrońca katowiczan sfaulował we własnym polu karnym Hołownię, a sędzia podyktował "jedenastkę". Gdy piłkę na 11. metrze ustawiał Maciej Urbańczyk, poza stadionem kibice odpalili sztuczne ognie. Kapitan Ruchu uderzył po ziemi i choć Maciej Wierzbicki wyczuł jego intencje, to piłka znalazła się w siatce.

Po strzeleniu gola chorzowianie wycofali się na własną połowę. GKS przeważał, ale poza kolejnymi stałymi fragmentami niewiele z tego wynikało. Jedyna groźniejsza sytuacja to mocny strzał z dystansu Błąda, po którym piłka przeleciała nad bramką.
Schodzących do szatni "Niebieskich" kibice żegnali brawami na stojąco. Rzadki to w tym sezonie obrazek.

Na drugą połowę trener GKS Katowice Jacek Paszulewicz wystawił dwóch nowych piłkarzy, licząc na zmianę obrazu gry. Ale to Ruch mógł podwyższyć prowadzenie. Mateusz Bogus znakomitym podaniem uruchomił Michała Walskiego, który prawą stroną wbiegł w pole karne, ale za długo zwlekał z oddaniem strzału i został zablokowany.

Wprawdzie katowiczanie dłużej utrzymywali się przy piłce, ale nie stwarzali stuprocentowych okazji. Kilka razy kotłowało się w polu karnym gospodarzy, ale "Niebiescy" zażegnywali niebezpieczeństwo. Nikołaj Bankow poza wyłapywaniem dośrodkowań nie musiał bronić żadnego strzału.

Ruch kończył mecz z jeszcze młodszym składem - na boisko weszli Patryk Sikora i Bartosz Nowakowski. Ten drugi zaraz po wejściu wyłożył piłkę Mateuszowi Majewskiemu, jednak nie trafił w bramkę.

Ostatnie minuty przypominały już "obronę Częstochowy". GKS zepchnął Ruch, bramka wyrównująca wisiała w powietrzu, ale podopieczni Dariusza Fornalaka bronili się ofiarnie i szczęśliwie. Tak było w 84. minucie, gdy po strzale Błąda piłkę wybił stojący na linii bramkowej Kulejewski.

Chorzowianie utrzymali skromne prowadzenie. Była to pierwsza wygrana Ruchu pod wodzą Dariusza Fornalaka. Szkoda, że odniesiona tak późno, bo szanse na uratowanie I ligi są już tylko matematyczne.

W następnej kolejce (piątek, 18 maja, godz. 20.45) Ruch zagra w Opolu z Odrą. Natomiast 26 maja (godz. 12.45) po raz ostatni w tym sezonie zaprezentuje się przed własną publicznością - w spotkaniu z Zagłębiem Sosnowiec.

Powiedzieli po meczu
Jacek Paszulewicz (trener GKS):
- Można kolokwialnie powiedzieć, że spóźniliśmy się o 45 minut na mecz derbowy. Pierwsza połowa odbyła się bez nas. Mam ogromny żal i pretensje do zawodników. Powiedzieliśmy sobie parę cierpkich słów w przerwie, w drugiej połowie na boisku było to widać. Przegraliśmy spotkanie którego przegrać nie mogliśmy. Może niektórych zawodników przerosła gra pod presją. Zostało nam dziewięć punktów do zdobycia. Nadal jesteśmy w grze w walce o Ekstraklasę. Gratuluję zespołowi przeciwnemu.

Dariusz Fornalak (trener Ruchu): - Widzieliśmy w II połowie meczu w Częstochowie, że iskierka się zapaliła. Dziś był ogień. Dziękuję zespołowi, że podszedł do tego meczu tak jak sobie to wszyscy wyobrażali. Z ogromnym zaangażowaniem, poświęceniem. Wspaniała oprawa, warto było dziś przyjść na Cichą. Zasłużona wygrana mojego zespołu dzięki olbrzymiej determinacji.
Młodzież ma to do siebie, że zagra fantastyczny mecz tak jak dzisiaj, ale zagra też trzy słabe. Czuję się jakbym był w okresie przygotowawczym, miał miesiąc do ligi, rozgrywalibyśmy gry kontrolne i wybierałbym optymalne zestawienie. A to wszystko dzieje się na cztery kolejki przed końcem ligi. To operacja na żywym organizmie. Młodzi zawodnicy popełniają błędy, ale wyciągają wnioski, są coraz lepsi. Cieszymy się z tego, że mamy na kim oprzeć ten zespół. Myślę, że to była najmłodsza linia defensywna w Polsce.
Odwiedziny kibiców (na piątkowym treningu - przyp. red.) odbyły się w bardzo kulturalny sposób. Oni przedstawili swoje obawy, martwią się o ten klub, żyją jego sprawami. Nie działo się nic, co mogłoby spowodować, że u piłkarzy wystąpiłoby drżenie nóg. Kibice mają prawo przyjść, zapytać, jeśli nie przeradza się to w agresję, to nie ma żadnego problemu.

31. kolejka Nice I Ligi
Ruch Chorzów - GKS Katowice 1:0 (1:0)
Bramki:
Urbańczyk (30. karny).
Żółte kartki: Hołownia - Midzierski, Zejdler.
Sędziował Mariusz Korpalski (Toruń). Widzów 7596.
Ruch: Bankow - Komarnicki, Kulejewski, Małkowski, Hołownia - Kowalski (76. Nowakowski), Urbańczyk, Walski (69. Sikora), Bogusz, Mello (87. Trojak) - Majewski.
GKS: Wierzbicki - Słaby, Klemenz, Midzierski, Mączyński - Mandrysz (46. Skrzecz), Poczobut, Zejdler, Cerimagić (46. Goncerz), Błąd - Volas (59. Kędziora).

(fab)

Reklama:

Dyskusja:

Polityka plików "cookie"

Nasz serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej informacji można znaleźć w polityce prywatności.