Ciemne chmury rozgonione. Ruch wreszcie zwycięski

Chorzowianin 2018-08-04 | Komentarzy: 0
Tuż przed meczem nad stadionem przy ul Cichej rozciągnęły się ciemne chmury. O tym, że czarne wręcz, burzowe cumulonimbusy wiszą nad Ruchem od dawna, przekonywać nikogo nie trzeba. A jednak piłkarzom Niebieskich udało się rozpogodzić chorzowskie niebo. Po dobrej grze Ruch pokonał Skrę Częstochowa aż 4-0!
Ciemne chmury rozgonione. Ruch wreszcie zwycięski

To pierwsze zwycięstwo Ruchu w tym sezonie. | fot. Norbert Barczyk / Pressfocus

"Tylko zwycięstwo, Niebiescy, tylko zwycięstwo" - już od pierwszej minuty kibice Ruchu skandowali swoje oczekiwania wobec piłkarzy. I trudno im się dziwić. Skra Częstochowa, beniaminek II ligi powróciła na ogólnokrajowy szczebel rozgrywek po 60 latach, a jego wyniki w pierwszych dwóch kolejkach, delikatnie mówiąc, nie porywały. 

Podobnie jak Ruch, zawodnicy Skry zaliczyli dwie porażki i tylko dzięki jednej strzelonej bramce więcej znajdowali się przed 3 kolejką wyżej od chorzowian.

Opowiedź na skandowane hasła, przyszła nadzwyczaj szybko. Już w 10. minucie, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Artur Balicki strzałem głową umieścił piłkę w bramce częstochowian.

– Jeszcze jedna bramka, jeszcze jedna musi być - ripostowały trybuny, gdzie apetyty wyraźnie się zaostrzyły.

– Jeszcze jedna? Proszę bardzo! – mógł pomyśleć Tomasz Podgórski, który cztery minuty po trafieniu Balickiego, kończąc strzałem efektowny drybling w polu karnym, pokonał Mikołaja Biegańskiego.

Niesiony dopingiem Ruch wyraźnie dominował na boisku, co rusz, tworząc sobie strzeleckie okazje. W 23. minucie groźnie, choć ciut niecelnie, zza pola karnego przymierzył Urbańczyk, kilka minut później próbował główką Nowak.

Druga strona odpowiada! – krzyknęły w 30. minucie Niebieskie Bajtle z sektora pierwszego i, choć chodziło oczywiście o stadionowe przyśpiewki, gracze z Częstochowy postanowili włączyć się do tego dialogu trybun z murawą. W 33. minucie po rzucie wolnym, pierwszy groźny strzał na bramkę Kamila Lecha oddał Adrian Błaskiewicz.

Chwilę później Michał Walski przekonał wszystkich, że chodzi o odpowiedź drugiej... flanki. Zawodnik z 16 na koszulce przepięknie uderzył z dystansu lewą nogą i piłka wpadła tuż przy słupku, a Tomasz Ferens mógł ze spikerki po raz trzeci zawołać donośne: TOOOOR!

Po przerwie dialog kibiców i piłkarzy nie uległ zmianie. – Jedna, dwie, trzy mało! –przywitali zawodników Ruchu fani, a w odpowiedzi, cztery minuty po wznowieniu gry, Kowalski płaskim podaniem w pole karne stworzył Balickiemu okazję z gatunku "stuprocentowych" i napastnikowi pozostało tylko dopełnić formalności.

Do końcowego gwizdka wynik już się nie zmienił, chociaż kilkukrotnie niefrasobliwością "popisali się" defensorzy Niebieskich, czego jednak gracze Skry wykorzystać nie umieli. Kiedy więc Piotr Urban zagwizdał po raz ostatni, kibicom nie pozostało nic innego jak wspólnie zakrzyknąć: 

– Kto wygrał mecz? Ruch! Kto? Ruch! Kto? Ruch! Ruch! Ruch!

 

3. kolejka II ligi
Ruch Chorzów - Skra Częstochowa 4:0 (3:0)
Bramki: Balicki (10,49), Bogusz (14), Walski (36).
Żółte kartki: Kubowicz, Głaz - Małkowski.
Sędziował Piotr Urban (Warszawa).
Widzów: 3321 (mecz odbył się bez udziału kibicó gości)

Ruch: Lech - Komarnicki, Obst, Małkowski, Bartolewski (78' Kulejewski) - Kowalski, Urbańczyk, Walski (83' Sikora), Bogusz, Podgórski (67' Wdowik) - Balicki (74' Nowakowski)
Skra: Biegański - Jurek, Woldan, Błaszkiewicz, Tomczyk (26' Obuchowski) - Napora, Musiał (52' Zalewski), Kowalczyk (46' Niedbała), Nocoń, Olejnik - Nowak.

 

pat

Reklama:

Dyskusja:

Polityka plików "cookie"

Nasz serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej informacji można znaleźć w polityce prywatności.