Chorzowianka jedzie na igrzyska. Rodzina zarwie noc

Chorzowianin 2018-02-07 | Komentarzy: 0
Snowboardzistka Zuzanna Smykała długo walczyła o wyjazd na igrzyska olimpijskie. Przed czterema laty była "pierwszą pod kreską", teraz weźmie udział w wielkim sportowym święcie w Pjongczangu. Za chorzowiankę będziemy trzymać kciuki w piątek, 16 lutego, w godzinach nocnych.
Chorzowianka jedzie na igrzyska. Rodzina zarwie noc

Fot. facebook.com/zuzannasmykalasbx

W 62-osobowej reprezentacji Polski na XXIII Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Pjongczangu znalazły się aż dwie mieszkanki naszego miasta. Dla biathlonistki Moniki Hojnisz będzie to druga taka impreza, po Soczi 2014. Z kolei Zuzanna Smykała zadebiutuje w zawodach olimpijskich.

Czytaj także: Zuzanna Smykała także w kadrze na Pjongczang!

Z 28-letnią snowboardzistką udało nam się porozmawiać krótko przed podróżą do Korei Południowej. W ostatnich dniach jej terminarz był bardzo napięty. - Cały czas jestem w rozjazdach. W ciągu roku przebywam poza domem od 150 do 200 dni - zauważa w rozmowie z Chorzowianinem Zuzanna Smykała.

W poprzedni weekend walczyła w zawodach Pucharu Świata w Feldbergu (Niemcy). Po nich wróciła na krótko do domu, by w środę wyruszyć do Warszawy na olimpijskie ślubowanie. W czwartek (8.02.) o godz. 15.00 wyleci na najważniejszą imprezę sportową w swoim życiu.

Radość ze spełnianego marzenia miesza się z niepewnością. - Igrzyska są dla mnie wielką niewiadomą. To przecież całkiem inna impreza niż zawody Pucharu Świata - podkreśla.

Już cztery lata temu chorzowianka miała szanse na olimpijską kwalifikację. Walczyła o punkty PŚ, była "pierwszą pod kreską". Liczyła, że na igrzyska w Soczi dostanie się z listy rezerwowej, tak się jednak nie stało.

Chorzowianka uprawia snowboard od 2006 r. - To wtedy wstąpiłam do klubu snowboardowego i zaczęłam chodzić do Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Szczyrku. Początkowo brałam udział w olimpiadach młodzieży, startowałam w różnych konkurencjach - mówi Zuzanna Smykała. Próbowała swoich sił m.in. w slalomie i we freestyle'u. Ostatecznie jednak postawiła na snowboardcross. Jest wielokrotną mistrzynią Polski i brązową medalistką Uniwersjady 2013 w Trentino.

Snowboardcross uchodzi za najbardziej widowiskową konkurencję w snowboardzie. Zawodnicy walczą (w sześcio- lub czteroosobowym składzie) na torze najeżonym przeszkodami. Są skocznie, ostre zakręty, muldy. Prędkość dochodzi nawet do 80 km/h.

Zuzanna Smykała żałuje, że snowboardcross jest w mediach praktycznie nieobecny. Przeciętny kibic dowiaduje się o nim zazwyczaj co cztery lata, gdy zaczynają się igrzyska. - Cały czas nasza dyscyplina nie jest niestety promowana przez media. A szkoda. Inna sprawa, że mamy dużo mniej startów, niż np. skoczkowie narciarscy, którzy rywalizują w Pucharze Świata co tydzień. U nas w sezonie jest tylko osiem startów pucharowych - tłumaczy w rozmowie z Chorzowianinem.

Olimpijską rywalizację w snowboardcrossie zaplanowano na piątek, 16 lutego. - Rodzina i znajomi na pewno będą kibicować, ale najpierw… muszą sobie nastawić budziki - śmieje się snowboardzistka. Walka w jej konkurencji toczyć się będzie bowiem nocą polskiego czasu.

Najpierw o godz. 2.00 rozpoczną się kwalifikacje. Każda z trzydziestu zawodniczek będzie mieć dwa przejazdy, w których musi uzyskać jak najlepszy czas. Następnie - od godz. 4.15 - snowboardzistki rozpoczną finały (ćwierćfinały, półfinały, mały i duży finał). W nich liczy się kolejność. Najszybsi (przy sześcioosobowym wyścigu - trzej zawodnicy) przechodzą do kolejnej fazy, wolniejsi odpadają. I tak aż do finału.

Zuzanna Smykała nie chce mówić o konkretnym celu na igrzyska w Pjongczangu. Już samo zakwalifikowanie się do najlepszej "30" na świecie traktuje jako duży sukces. W Pucharze Świata plasowała się w tym sezonie w okolicach 20. pozycji. - Nie mierzę w konkretne miejsce. O wysoką lokatę będzie bardzo ciężko, ale w tej konkurencji wszystko się może zdarzyć. Błędy, upadki, na pewno będzie się sporo działo - podkreśla.

Debiutantka na igrzyskach weźmie udział w ceremonii otwarcia, która odbędzie się w piątek, 9 lutego. Być może nadarzy się wówczas okazja do rozmowy z inną chorzowianką na IO, wspomnianą Moniką Hojnisz.

- Obie pochodzimy z Chorzowa, ale poznałyśmy się dopiero na studiach, na katowickiej AWF. Co ciekawe, wcześniej znałam chłopaka Moniki, Maćka Staręgę (biegacz narciarski, który także wystartuje w Korei Płd. - przyp. red.), z którym chodziłam do jednej klasy w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Szczyrku. Mam nadzieję, że spotkamy się na ceremonii otwarcia. Zresztą w Pjongczangu będzie więcej znajomych twarzy ze szczyrkowskiego SMS-u, także zawodnicy z kombinacji norweskiej czy serwismeni - kontynuuje Zuzanna Smykała.

Nie będzie jej za to na ceremonii zamknięcia igrzysk (25 lutego). Krótko po swoim starcie wróci do Polski. - Wylatujemy po zawodach, 18 lutego. Na zwiedzanie Korei Południowej nie będzie raczej czasu. Może uda się coś zobaczyć przed zawodami - uśmiecha się Smykała.

Choć snowboardzistka, z uwagi na ciągłe wyjazdy na treningi i zawody, może się czuć obywatelką świata, to do Chorzowa zawsze z chęcią wraca. - To moje miasto. Nadal mieszkam w nim na stałe. Dużym plusem jest to, że otrzymuję wsparcie z miasta w postaci stypendium - kończy rozmowę z Chorzowianinem 28-letnia sportsmenka.

(fab)

Reklama:

Dyskusja:

Polityka plików "cookie"

Nasz serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej informacji można znaleźć w polityce prywatności.